Jak myślisz, kto ma prawo głosować? Czy tylko osoby z wyższym wykształceniem powinny otrzymać dowód osobisty wyborcy? Czy wierzysz, że kobiety mają prawo głosować? A co z niepiśmiennym pasterzem w Sudanie? Czy jest to prawo uniwersalne, czy też dostosowywane do granic krajowych?
Pozwól, że wyjaśnię ci to dokładniej, za pomocą oświadczenia o wierze:
Uważam, że każdy pełnoletni obywatel ma prawo do głosowania. Prawo to powinno zostać rozszerzone na wszystkie poziomy społeczno-ekonomiczne, wszystkich duchownych i żołnierzy. Wyżej wymienione są proste kategorie. Prawo to przysługuje osobom niepełnosprawnym umysłowo. Doktor Stephen Hawking może oddać głos. Osoby z opóźnieniami rozwojowymi, które są w stanie zadbać o siebie, mogą również wnieść swój głos w proces polityczny.
Kilka miesięcy temu podróżując do Waszyngtonu, zaobserwowałem młodą kobietę korzystającą z transportu zbiorowego, która miała na sobie plakietkę identyfikacyjną informującą o jej statusie pracownika oddziału federalnego. Najwyraźniej miała godne uwagi cechy fizyczne kojarzone z zespołem Downa. (Mój naród nie waha się zatrudniać niepełnosprawnych Amerykanów). Jej praca polegała na prowadzeniu wózka i dostarczaniu poczty między urzędami. Mówiła o stabilnej historii pracy, obejmującej kilka lat. Jej znajomość słownictwa była prosta i pozbawiona złożoności. Mimo to odpowiedziała na moje pytania bez wahania. Tak, mieszkała w domu. Zawsze potrzebowała towarzystwa, które pomogłoby jej dokonywać skomplikowanych wyborów w życiu. Ale ona tam siedziała i rozmawiała ze mną, patrząc na swojego iPada. Czy ta młoda dama może marzyć o podwyżce i przywiązywać lojalność do kandydata politycznego? Pewnie. Czy ma prawo głosować? Wierzę, że tak, bo do głosowania nie kwalifikuje się wykształcenie ani wysokie osiągnięcia intelektualne. Opiera się na założeniu wolnej woli, ustanowionej przez Boga. A ponieważ mamy wolną wolę, w naszym głosowaniu bardziej chodzi o kwestie sumienia niż o jakikolwiek inny czynnik.
W Ameryce stale poszerzamy linię demarkacyjną praw wyborczych. Jednak w ramach prawnie uznanych parametrów dozwolonych obywatelom pozostają subtelne obszary uprzedzeń wobec niektórych obywateli. Uprzedzenie może być częścią architektury emocjonalnej wszczepionej przez naszych rodziców w bardzo młodym wieku. Jak mówi stare powiedzenie, rodzice wiedzą, jak naciskać nasze przyciski, ponieważ sami je zainstalowali. A po zainstalowaniu dobra, zła i brzydoty, w końcu zostajemy katapultowani w dorosłość. Jednak nie wszyscy katapultują się na ten etap wolności z prawdziwą umiejętnością prowadzenia życia opartego na logice. Niestety, niektórzy z najlepiej wykształconych ludzi potrafią być najbardziej nielogicznie aroganccy w stosunku do zwykłego człowieka. Weźmy na przykład postawę April Ponnuru (wcześniejszej doradczyni ds. polityki Jeba Busha). Uważa, że zasięg kandydata na prezydenta Donalda Trumpa w bazie Partii Republikańskiej jest niepokojący. Dlaczego jest zaniepokojona? Pozwolę sobie ją zacytować:
„Spójrzcie na pomysł, że trumpizm może być nową polityką klasy robotniczej… Odwołuje się szczególnie do podgrupy białych ludzi. To ślepy zaułek…” (1)
Podzbiór białych ludzi (z klasy robotniczej)? Do tego podzbioru zaliczała się moja babcia Czirokezów, która ukończyła trzecią klasę. Obejmuje to moją mamę, która ukończyła tylko jeden rok studiów. I obejmuje 2/3 mojego rodzeństwa, które nie może ubiegać się o wykształcenie uniwersyteckie. To ludzie z klasy robotniczej i nigdy nie wyobrażałem sobie siebie lepszego od nich.
Ogromne i ciągłe przejawy arogancji ze strony maszynerii Partii Republikańskiej wobec Amerykanów z klasy robotniczej mają posmak elitaryzmu. „Oni” wiedzą, co jest najlepsze dla pracownika fizycznego. Z pewnością człowiek pracujący na dwunastogodzinne zmiany w kopalni węgla nie ma pojęcia, co jest najlepsze dla jego własnego klanu. Tylko ci, którzy zarządzają sceną, a nie ci, którzy wyrywają chwasty z ziemi, są w stanie oddać inteligentny głos. Reszta z nas może po prostu się zdrzemnąć.
Ta niepohamowana arogancja ma niefortunne następstwa w kulturze arabskiej. Twoja koncepcja „szlachetnego rodu” w dalszym ciągu powoduje erozję gleby demokracji, od wód rekina znanego jako Arabia Saudyjska po wody gupików, znanych jako Państwa Zatoki Perskiej. Możesz zgłębić tę koncepcję w sposób naukowy, kupując „Al-Ahkam As-Sultaniyyah (Prawa islamskiego zarządzania) autorstwa Abu'l-Hasana al-Mawardiego. Spędź miły wieczór i przeczytaj rozdział 8 (Trybunał w Nikabie dla osób ze szlachetnego rodu). Jasne, rozumiem, co powiedział Prorok Mahomet: „Poznajcie swoje rodowody, a połączycie swoje więzy pokrewieństwa…”. Nasze więzy krwi są ważne dla przetrwania naszych pokoleń. Ale nasze rody nie mają stać się dynastyczne. A linie krwi nigdy nie miały być wykorzystywane jako narzędzie polityczne do odmawiania prawa głosu zwykłemu człowiekowi. Niezależnie od tego, czy jest to Izba Saudów, czy Narodowa Konwencja Republikanów, uważam ten sposób myślenia za nielogiczny.
Wiele razy poddaję się temu, co nazywam testem rozsądnego człowieka. Co zrobiłby rozsądny człowiek, gdyby stanął przed tym samym dylematem, przed którym stoję ja? Czy ten rozsądny człowiek może być hydraulikiem, który właśnie naprawił mi toaletę? Czy mogę przed nim przedstawić swoje przemyślenia i poprosić o opinię? Oczywiście! Czy tym „rozsądnym mężczyzną” mogłaby być lekko zbudowana gospodyni, pchająca mopem po podłodze w moim miejscu pracy? Czy mogłaby po prostu podać to jedno małe zdanie logiki lub zachęty, które pomoże mi podjąć decyzję? Z pewnością korzystałem z pomocy gospodyni w procesie rozwiązywania problemów. A co z mężczyzną na rowerze w zniszczonych sandałach, pedałującym ulicą w Lahore? Czy to tylko niewidzialne zwierzę, które musi ustąpić miejsca Twojemu pojazdowi z szoferem? A może to ten sam mężczyzna, o którego pytasz, jak podejść do swojej szalonej córki w sprawie jej jeszcze bardziej szalonego chłopaka? Kim jest rozsądny człowiek?
Kto ma prawo do głosowania? Wszyscy mają prawo głosu. Oddanie głosu nie jest kwestią edukacji. Jest to akt sumienia, a prawo do zabierania głosu w sprawie przyszłości narodu jest prawem każdego.
http://www.npr.org/2016/04/14/474185104/what-does-trumpism-mean-for-the-future-of-the-republican-party



