Prezydent Barack Obama wstrzymał chińską firmę od budowy turbin wiatrowych w amerykańskim stanie Oregon, powołując się na obawy związane z bezpieczeństwem narodowym, podała jego administracja.
Ralls Corp, prywatna chińska firma, na początku tego roku nabyła cztery projekty farm wiatrowych w pobliżu obiektów marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych.
To pierwsza od 22 lat zablokowana w USA inwestycja zagraniczna.
Orzeczenie to nadeszło po tym, jak Stany Zjednoczone wniosły spór handlowy z Chinami na kilka tygodni przed listopadowymi wyborami prezydenckimi.
Posunięcie to zmusza Ralls Corp do zbycia udziałów w projektach, które były zlokalizowane w pobliżu ograniczonej przestrzeni powietrznej wykorzystywanej przez bazę wojskową.
Zarządzenie prezydenta zostało wydane po dochodzeniu w sprawie farm wiatrowych przeprowadzonym przez amerykańską Komisję ds. Inwestycji Zagranicznych (CFIUS), w którym stwierdzono, że nie ma możliwości złagodzenia zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego, jakie stwarzają plany chińskiej firmy.
W zarządzeniu Białego Domu stwierdzono: „Istnieją wiarygodne dowody, które pozwalają mi wierzyć, że Ralls Corporation… może podjąć działania, które mogą zagrozić bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych”.
Zamówienie skierowane było także do Sany Group, firmy produkującej generatory turbinowe.
Wojsko oświadczyło, że wykorzystuje bazę w Oregonie do testowania bezzałogowych dronów i innego sprzętu do walki elektronicznej. Samolot leci na wysokość 200 m z prędkością dochodzącą do 60 km/h.
Korespondenci twierdzą, że taki rozwój sytuacji może wywołać niezadowolenie Chin, których przewaga handlowa nad USA stała się głównym tematem walki Obamy o reelekcję z republikańskim kandydatem Mittem Romneyem.
Romney wielokrotnie oskarżał prezydenta o zbytnią pobłażliwość wobec, jak to określił, nieuczciwych praktyk handlowych Chin.
Na początku tygodnia kampania Romneya opublikowała film, w którym twierdzi, że Chiny kradną amerykańskie pomysły i miejsca pracy oraz oskarża Obamę o to, że niewiele robi, aby temu zapobiec.
Romney powiedział, że pierwszego dnia sprawowania urzędu wyda rozporządzenie wykonawcze, aby określić Pekin jako manipulatora walutowego.
Z kolei kampania Obamy twierdziła, że Romney, gdy był dyrektorem private equity, zlecał pracę Chinom.
Tymczasem w trakcie kampanii Obama podkreślił swoje osiągnięcia w stosunkach z Chinami, przypominając wyborcom, że w jednej administracji wniósł więcej spraw handlowych przeciwko Pekinowi niż jego poprzednik, George W. Bush, w ciągu dwóch kadencji.
W tym miesiącu administracja Obamy złożyła skargę do Światowej Organizacji Handlu na chińskie subsydia dla przemysłu samochodowego.
(Wiadomości BBC)
Kampania Obamy krytykowała także Romneya za inwestowanie w chińskie firmy.


