Jak podała syryjska telewizja, bomba eksplodowała w pobliżu obiektów armii i sił bezpieczeństwa w Damaszku, a podzielone grupy opozycyjne, które chciały obalić prezydenta Baszara al-Assada, rozpoczęły za granicą rozmowy jedności, aby zdobyć szacunek międzynarodowy i dostawy broni.
Bomba o masie 50 kilogramów (110 funtów) podłożona w pobliżu dużego hotelu w silnie strzeżonej dzielnicy została opisana przez państwowe media jako atak „terrorystów” – tak rząd określa powstańców z trwającego od 19 miesięcy powstania przeciwko Assadowi.
Aktywiści opozycji stwierdzili, że za niedzielnym wybuchem prawdopodobnie stoi Brygada Ahfad al-Rasoul (Wnukowie Proroka), islamska jednostka bojowa, która w ciągu ostatnich dwóch miesięcy kilkukrotnie atakowała cele wojskowe i wywiadowcze.
Rebelianci, w większości sunniccy, przeprowadzili w tym roku serię zamachów bombowych na budynki rządowe i wojskowe w Damaszku, przedłużając tym samym wojnę na siedzibę rządu Asada.
Konflikt w Syrii pogłębił podziały w świecie islamskim. Szyicki Iran popiera Assada – którego alawicka wiara wywodzi się z szyickiego islamu – a sojusznicze z USA państwa sunnickie, takie jak Arabia Saudyjska, Turcja i Katar, popierają jego wrogów.
Syrian Network for Human Rights, grupa monitorująca działania aktywistów, poinformowała, że siły rządowe zabiły w niedzielę 179 osób. Większość zabitych to cywile zabici w ostrzale przedmieść Damaszku, w tym 14 kobiet i 20 dzieci. Pozostali to rebelianci zabici w bitwach w stolicy i północnych prowincjach Idlib i Aleppo.
Aktywiści opozycji powiedzieli, że armia syryjska ostrzelała pozycje rebeliantów w obozie dla uchodźców palestyńskich na skraju Damaszku w niedzielę, zabijając co najmniej 20 osób. Powiedzieli, że obóz Jarmuk stał się najnowszym polem bitwy w wojnie.
W północnej części Idlibu, jak podają źródła opozycyjne, rebelianci byli zmuszeni przerwać ofensywę, aby zdobyć dużą bazę lotniczą, z powodu braku amunicji. Problem ten utrudniał im kampanię mającą na celu umocnienie kontroli nad północą poprzez wyeliminowanie miażdżącej przewagi Asada w sile ognia.
Rebelianci islamscy rozpoczęli atak na lotnisko wojskowe Taftanaz o świcie w sobotę, wykorzystując wyrzutnie rakietowe i co najmniej trzy czołgi zdobyte na wojsku.
Władze Syrii ograniczają dziennikarzom dostęp do kraju, co utrudnia weryfikację doniesień z terenu.
Dywizja Dżafara bin Tajjara, jednostka rebeliancka z Deir az-Zor, poinformowała, że jej bojownicy przejęli w niedzielę kontrolę nad polem naftowym Al-Ward w pobliżu granicy z Irakiem, po zdobyciu posterunku lojalistów, którego broniło 40 bojowników.
Dowódcy rebeliantów, byli syryjscy urzędnicy i syryjski szef firmy świadczącej usługi naftowe, mający wiedzę na temat produkcji ropy naftowej w tym rejonie, powiedzieli, że złoża, w większości nieeksploatowane, znajdowały się de facto pod kontrolą rebeliantów od miesięcy.
OBAWY PRZED SZERSZYM POŻAREM
Konflikt rozpoczął się pokojowymi wiecami protestacyjnymi, które przerodziły się w zbrojny bunt, gdy Assad, którego rodzina rządzi Syrią od 1971 r., próbował je stłumić siłą militarną. Zginęło około 32,000 XNUMX osób, duże połacie głównego państwa arabskiego zostały zniszczone, a wojna domowa grozi rozprzestrzenieniem się do regionalnego konfliktu sekciarskiego.
Rozmowy opozycji, które rozpoczęły się w Katarze, stanowiły pierwszą skoordynowaną próbę połączenia zwaśnionych, rozbieżnych grup mających siedzibę za granicą i skoordynowania strategii z rebeliantami walczącymi w Syrii.
Podziały między islamistami i świeckimi, a także między syryjskimi mieszkańcami i opozycjonistami za granicą, zniweczyły wcześniejsze próby utworzenia zjednoczonej opozycji i odstraszyły mocarstwa zachodnie od interwencji militarnej.
Analitycy sceptycznie podchodzili do planowanych czterech dni rozmów opozycji w stolicy Kataru, Dosze, które miały przynieść natychmiastowe rezultaty.
Ich celem jest poszerzenie Syryjskiej Rady Narodowej (SNC), największej zagranicznej grupy opozycyjnej, z ok. 300 do 400 członków, aby przygotować grunt pod rozmowy w Dosze w czwartek, w których wezmą udział również inne frakcje antyasadowskie i które mają na celu skrystalizowanie koalicji.
„Głównym celem jest rozszerzenie rady, aby objąć nią więcej elementów społecznych i politycznych. W SNC pojawią się nowe siły” – powiedział Abdulbaset Sieda, obecny lider Syryjskiej Rady Narodowej, reporterom w Dosze przed spotkaniem.
Dodał, że na spotkaniach zostaną również wybrane nowy komitet wykonawczy i lider SNC.
Analityk ds. bezpieczeństwa z Kataru, który prosił o zachowanie anonimowości, powiedział, że spotkania przyniosą co najwyżej mały krok naprzód. „Syryjska Rada Narodowa jest po prostu zbyt podzielona” – powiedział.
W Kairze międzynarodowy mediator ds. Syrii Lakhdar Brahimi zaapelował w niedzielę do mocarstw świata o wydanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w oparciu o porozumienie osiągnięte w czerwcu w sprawie utworzenia przejściowego rządu syryjskiego.
Ale rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, przemawiając na tej samej konferencji prasowej, odrzucił potrzebę rezolucji i powiedział, że inni podsycają przemoc, wspierając rebeliantów. Jego komentarze uwypukliły impas w sprawie wojny domowej w Syrii.
Rosja i Chiny, obydwoje stali członkowie rady, zawetowali trzy projekty rezolucji ONZ popierane przez Zachód, potępiające rząd Assada za przemoc. Pozostali trzej stali członkowie to Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja.
(Reuters)



