Holenderski dziennikarz twierdził, że znajduje się na czarnej liście, a władze tureckie poinformowały go, że od 2014 r. nie będzie mógł otrzymać nowej legitymacji prasowej ani wjechać do kraju w celach turystycznych ze względu na „względy bezpieczeństwa obawy."
Bram Vermeulen, turecki korespondent holenderskiego nadawcy publicznego NOS News i holenderskiego dziennika NRC Handelsblad powiedział wczoraj Hürriyet Daily News, że urzędnicy poinformowali go, że po 1 stycznia 2014 r. nie będzie mógł wjechać do Turcji.
„Od lutego tego roku powiedziano mi, że jestem na czarnej liście” – powiedział Vermeulen, dodając, że na lotnisku Atatürka w Stambule powiedziano mu, że jego nazwisko zostało oznaczone ze względu na „problemy z bezpieczeństwem” i że zabroniono mu wjazdu od lutego sześć razy w tym kraju.
„Zabrali mnie do biura [na lotnisku] i powiedzieli, że wystąpił problem z bezpieczeństwem. Urzędnik powiedział mi, że Turcja jest mi zakazana. Potem powiedziałem, że mam pozwolenie na pobyt i legitymację prasową, po czym pozwolono mi wjechać do Turcji” – dodał.
Vermeulen powiedział, że udało mu się rozwiązać problem, dzwoniąc do swojego prawnika, ambasady Turcji i okazując legitymację prasową. Jednakże, w przeciwieństwie do jego kolegów, w kwietniu nie przedłużono mu legitymacji prasowej i stwierdził, że również nie otrzymał żadnego wyjaśnienia tej sytuacji.
Holenderski dziennikarz powiedział, że próbował skontaktować się z władzami tureckimi w sprawie swojej legitymacji prasowej, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Oznajmił, że nie będzie mógł uzyskać pozwolenia na pobyt do końca tego roku, jeśli do tego czasu jego karta prasowa nie zostanie przedłużona.
Vermeulen powiedział także, że kiedy udał się do urzędu ds. cudzoziemców w Stambule Kumkapı, za namową MSW funkcjonariusz próbował go tam deportować, a udało mu się temu zapobiec jedynie dzięki staraniom swojego prawnika. Dodał, że w tę sprawę zaangażowało się także Ministerstwo Spraw Zagranicznych Holandii, kontaktując się z urzędnikami tureckimi, ale jak dotąd nie osiągnięto żadnych wniosków.
„Uważam, że jest to błąd biurokratyczny i mam tylko nadzieję, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Turcji może go rozwiązać” – powiedział Vermeulen, dodając, że kocha Turcję i ma w tym kraju wielu przyjaciół. Powiedział także, że nie chce spekulować na temat odmowy wjazdu do kraju.
„Jestem bardzo aktywnym dziennikarzem. Dużo podróżuję po kraju. Nie jestem oskarżony o żadne przestępstwo. Przeprowadziłem wywiady z prezydentem i premierem oraz nakręciłem film dokumentalny o Turcji, pokazujący piękne strony tego kraju. Wiem, że nie jestem dziennikarzem antytureckim, ale jestem dziennikarzem krytycznym” – dodał.
Wysoki rangą urzędnik tureckiego bezpieczeństwa zaprzeczył twierdzeniom holenderskiego dziennikarza, twierdząc, że „w jego aktach nie było żadnych problemów” – poinformował wczoraj dziennik „Hürriyet”.
„Zachodzi sytuacja, która wymaga jego deportacji. W przypadku naruszenia prawa lub regulacji zostałby już deportowany, nie czekając na odnowienie zezwolenia na pobyt. Rozwiązanie takie jest powszechną praktyką stosowaną w wielu krajach. Sytuacja jest [inna niż została zgłoszona], a twierdzenia nie są prawdziwe” – powiedział urzędnik.
Vermeulen, znany ze swojej wcześniejszej pracy w Afryce, przybył do Turcji w 2009 roku i zdobył prestiżową nagrodę za dwa seriale telewizyjne, które nakręcił o tym kraju.
HDN



