W obliczu problemów gospodarczych i niepewności co do następnego prezydenta Iran stoi w obliczu znacznych napięć politycznych, twierdzi irański ekspert polityczny Farideh Farhi. Choć wydaje się, że sankcje przynoszą skutek, wielu krytyków w kraju twierdzi, że „winą leży również złe zarządzanie gospodarcze ze strony rządu Ahmadineżada i niekompetencja osób zarządzających irańską gospodarką” – mówi. Farhi twierdzi, że jest wiele osób, które mogłyby kandydować na miejsce prezydenta Ahmadineżada, gdy jego kadencja dobiegnie końca w czerwcu przyszłego roku, „ale nie jest to wcale jasne, jeśli chodzi o orientację polityczną kandydatów”. Mówi, że potencjalni kandydaci „wahają się przed wystąpieniem w tym konkretnym momencie, gdy sytuacja gospodarcza jest dość niestabilna, a także w związku z wiszącą w powietrzu kwestią nuklearną”.
Waluta Iranu, rial, stale spada. To ma stracił 40 procent swojej wartości w zeszłym tygodniu. Co się dzieje z gospodarką w Iranie? Czy sankcje naprawdę mają na to aż taki wpływ?
Prezydent Ahmadineżad przyznał na konferencji prasowej, że spadek dochodów z ropy naftowej, a także trudności, jakie Irańczycy mają z transferem swojej waluty, mają wpływ na możliwość wprowadzenia waluty na irański rynek. Ze względu na zobowiązania budżetowe w irańskiej gospodarce istnieje podejrzenie, że sam rząd jest zaangażowany w dewaluację irańskiej waluty, aby móc wygenerować wystarczającą ilość rialów na pokrycie swoich zobowiązań. Nie jest jasne, czy dynamika ta wymknęła się spod kontroli. Próbowali położyć temu kres, tworząc rynek wymiany walut, ale kiedy to zrobili, rynek zareagował bardzo niestabilnie. Rząd i bank centralny zasugerowały, że kraj powinien dać im około dwóch tygodni, zanim na rynku powróci pewna stabilność.
Rzeczywistość jest taka, że irańska waluta została przewartościowana, a reżim sankcji skutecznie zmusił rząd do dewaluacji. Problemem niekoniecznie jest dewaluacja, której chciało wielu eksporterów na przykład z Iranu, ale zmienność. Będziemy musieli po prostu poczekać i zobaczyć, czy rząd będzie w stanie zarządzać tym rynkiem i zapewnić mu pewną stabilność.
Associated Press ma historię mówiąc, że wśród fabryk i warsztatów potajemnie krążył manifest skarżący na załamanie gospodarcze Iranu i jak dotąd do petycji załączono około 10,000 XNUMX nazwisk protestujących przeciwko niskim płacom i trudnościom związania końca z końcem w obliczu inflacji. Czy to oznacza, że gospodarka naprawdę cierpi obecnie?
Nie ma wątpliwości, że gospodarka cierpi. Nie ma wątpliwości, że wielu pracowników fabryk nie otrzymało wynagrodzenia. Nie chodzi tylko o brak wynagrodzenia, ale także o to, że ich płace nie nadążają za inflacją. W Iranie nieustannie odbywają się protesty pracowników i nie ma wątpliwości, że reżim sankcji wywarł wpływ na zdolność gospodarki do funkcjonowania.
Reformy wprowadzone przez rząd w zakresie próby pozbycia się dotacji stworzyły sytuację, w której rządowi udało się wypłacić dotacje pieniężne osobom fizycznym, ale pod względem rodzaju wsparcia, jakiego miał udzielać fabrykom, aby nie była w stanie tego zrobić, aby przeciwdziałać rosnącym kosztom. Zatem w sektorze przemysłowym i rolniczym doszło do wielu bankructw, co doprowadziło do wyższego bezrobocia.
Czy rząd prezydenta Mahmuda Ahmadineżada ponosi odpowiedzialność?
Nie ma wątpliwości, że sankcje mają wpływ na irańską gospodarkę. Kwestią dyskutowaną w Iranie jest jednak to, czy sankcje są jedynym źródłem problemów i czy problemem jest także zarządzanie gospodarką przez administrację Ahmadineżada. Oczywiście sam Ahmadineżad ma swój udział w obwinianiu sankcji za problemy gospodarcze Iranu. Jednak inni w Iranie, niezależnie od tego, czy są członkami parlamentu, czy irańskimi ekonomistami lub komentatorami, wielokrotnie argumentowali, że sankcje rzeczywiście mają wpływ, ale złe zarządzanie gospodarcze ze strony rządu Ahmadineżada i niekompetencja osób zarządzających irańską gospodarką są również zawinił.
Kadencja Ahmadineżada upływa w przyszłym roku i odbędą się nowe wybory prezydenckie. Fascynowały mnie spekulacje na temat ponownego znalezienia się ajatollaha Akbara Hashemi Rafsanjaniego w centrum uwagi.
Wybory w Iranie odbędą się w czerwcu 2013 roku i na ten moment nie jest jasne, kim będą kandydaci. Nie ma jednak wątpliwości, że biorąc pod uwagę dynamikę, jaka miała miejsce w Iranie oraz rzeczywistość, w której prezydentura Ahmadineżada zrodziła pytania dotyczące zarządzania gospodarką, na pierwszy plan wysunęły się odpowiedzialność, a także lepsze stosunki ze światem zewnętrznym . Osoby takie jak Rafsanjani, znane w Iranie głównie z reprezentowania technokratycznego podejścia do zarządzania gospodarką, a także lepszych stosunków z Iranem za granicą, zyskały większe znaczenie. Ludzie zaczęli spekulować, czy wybory w Iranie będą zasadniczo wyborami, w wyniku których wyłoniony zostanie kandydat reprezentujący idee podobne do idei Rafsanjaniego i czy kandydat ten odniesie sukces.
Czy Rafsanjani rzeczywiście będzie kandydował na urząd?
Nie jestem pewien, czy sam pan Rafsanjani zostałby kandydatem. Jest już po siedemdziesiątce i nie jestem pewien, czy byłby zadowolony z ponownego kierowania krajem. Spekuluje się jednak, że aresztowanie jego córki, skazanej za obrazę reżimu lub propagowanie reżimu i skazanej na sześć miesięcy więzienia, oraz powrót syna, którego zarzuty nie są jeszcze jasne, ale przebywa w więzieniu i toczy się śledztwo, zasadniczo są to posunięcia umożliwiające mu odcięcie się od wszystkich zarzutów kierowanych przeciwko niemu i jego dzieciom oraz umożliwienie mu znacznie bardziej widocznego wyrażania swoich poglądów na temat kierunku, w jakim powinien zmierzać kraj. Zatem jego znaczenie zasadniczo powinno być postrzegane w ten sposób.
Twardogłowi w Iranie konsekwentnie powtarzają, że Rafsanjani stanowi problem i jego dzieci stanowią problem, ponieważ angażują się w nielegalną działalność. Wysuwa się argument, że dzięki wykonaniu przez wymiar sprawiedliwości posunięcia przeciwko dzieciom Rafsanjani będzie miał teraz większą swobodę w wywieraniu wpływu na gospodarkę. Czy to prawda, okaże się oczywiście w nadchodzących miesiącach.
To fascynujący scenariusz, który właśnie nakreśliłeś. Zakładam, że córka i syn nie są umieszczani w izbie tortur w więzieniu w Evin i że mają tam przyzwoite warunki mieszkaniowe.
Tak, więzienie Evin faktycznie stało się środowiskiem, w którym przebywają inni działacze polityczni. Byli wiceministrowie siedzą w więzieniu i jest to interesująca dynamika, ponieważ w Iranie uwięzienie było w pewnym sensie oznaką wstydu. Jednak w ostatnich latach, zwłaszcza po wyborach w 2009 r., jest to w zasadzie odznaka honorowa. Córka Rafsanjaniego wyraźnie powiedziała: „Proszę, nie próbujcie mnie wyciągać”, a według doniesień jest już zajęta tłumaczeniem książki. Sytuacja jej brata nie jest do końca jasna, ponieważ jest on w trakcie wyjaśniania. Nie wiemy nawet, jakie będą zarzuty. I faktycznie, dzisiaj pojawiły się doniesienia, że jego prawnik faktycznie złożył skargi do wymiaru sprawiedliwości na dwie gazety w związku z ustaleniem jego zarzutów, ponieważ zgodnie z irańskim prawem nie powinno to mieć miejsca.
Nie zdawałem sobie sprawy, że pobyt w więzieniu może być atutem politycznym.
Polityka irańska staje się niezwykle interesująca, a więźniowie polityczni w Iranie niekoniecznie są całkowicie wykluczeni z procesu politycznego. Mówię oczywiście o ważnych więźniach politycznych. Mamy na przykład ministra spraw wewnętrznych, który przebywa w więzieniu i co jakiś czas publikuje listy bardzo krytyczne wobec Republiki Islamskiej, które są publikowane na różnych stronach internetowych w Iranie.
Ciekawą kwestią jest tu rola wymiaru sprawiedliwości, gdyż wymiar sprawiedliwości aresztując dzieci wybitnego ajatollaha, a także aresztując wybitnego doradcę prezydenta kraju, stara się sprawiać wrażenie, że jest to system sądowniczy sprawiedliwy, gdyż w w efekcie traktuje w podobny sposób prominentne osobistości ze wszystkich środowisk politycznych. Problem z tym podejściem polega na tym, że w dalszym ciągu nie wymaga ono należytego procesu.
Kim są potencjalni inni kandydaci na irańskiego prezydenta. Czy to przywódcy parlamentu?
Spiker irańskiego parlamentu Ali Larijani może kandydować, ale osobiście w to wątpię. Wymieniono wiele nazwisk, z których najważniejszym jest oczywiście burmistrz Teheranu Mohammad Baqer Qalibaf. Ale wspomniał pan także byłego przewodniczącego parlamentu Gholama Ali Haddada-Adela, [i] obecnego irańskiego negocjatora nuklearnego Saeeda Jaliliego. Są nawet kandydaci utożsamiani z obozem reformistycznym, jak na przykład były pierwszy wiceprezydent Mohammed Reza Aref. Wspomina się o kilku kandydatach bliskich Ahmadineżadowi.
Zatem obraz tego, kto ostatecznie wyjdzie na jaw, jest bardzo niejasny. Oczywiście będzie kilku kandydatów, ale nie jest wcale jasne, jeśli chodzi o orientację polityczną kandydatów i liczbę kandydatów, którzy wyjdą z obozu twardogłowych, pragmatycznego obozu średniego, a może nawet obozu reformistycznego. Nic z tego nie jest w tym momencie wyjaśnione. Wszyscy wahają się, czy wystąpić w tym szczególnym momencie, gdy sytuacja gospodarcza jest dość niestabilna, a także w związku z wiszącą w powietrzu kwestią nuklearną. Powiedziałbym, że minie jeszcze kilka miesięcy, w lutym lub marcu 2013 r., zanim sytuacja zacznie się wyjaśniać.
Czy biorąc pod uwagę gospodarkę i niepewną scenę polityczną, istnieją przesłanki wskazujące, że Iran może szukać kompromisu ze światem zewnętrznym w kwestii nuklearnej?
Myślę, że Irańczycy już zasygnalizowali, że są otwarci na kompromis, ale mają pewne ostateczne cele, a te ostateczne obejmują akceptację wzbogacania uranu w Iranie. W przeszłości sugerowali, że zgodzą się na ograniczenia i bardziej inwazyjne inspekcje. To druga strona równania, a mianowicie Stany Zjednoczone, znajduje się w pewnym sensie w zawieszeniu w tym konkretnym momencie. Zatem tak, naprawdę sądzę, że istnieje możliwość kompromisu po stronie irańskiej. Irańczycy chcą wyjść poza to. Mają jednak pewne podstawy, od których nie mogą się oderwać. Będziemy musieli po prostu poczekać do listopadowych wyborów w Stanach Zjednoczonych, aby przekonać się, czy wszystkie strony są gotowe do zaangażowania się w proces, który pozwoli na pewien rodzaj dawania i brania.
(CFR)


