Zabójstwo irlandzko-katolickiego prezydenta Kennedy'ego pięćdziesiąt lat temu jest największą i najokrutniejszą prowokacją wszechczasów, ponieważ miało miejsce w czasach, gdy każdy miał telewizor, a co za tym idzie, możliwość bycia atakowanym i obrażanym przez potworny spisek. Wszyscy oglądaliśmy telewizję (jego pochówek to moja pierwsza telewizyjna pamiątka, i co za pamiątka!) i pomagaliśmy w barbarzyńskim i absurdalnym ataku, który od samego początku miał być niewytłumaczalny. Setki książek na ten głupi temat niczego nie wyjaśnią, a jedynie utopią rybę. Byliśmy skazani na głupotę; byliśmy skazani na szeroko otwarte oczy przed pierwszym, oglądanym na całym świecie występem iluminatów.
Iluminaci oznaczają tutaj mieszankę tajnych służb (według Lorda Byrona agencja to demoniczna grupa diabelskich duchów, zob. Manfred), podżegaczy wojennych i klimatyzatorów medialnych, magów, którzy zastąpili szpiegów, aktorów i fałszywych mnichów z czasów baroku (przeczytaj ponownie trzej muszkieterowie!). Mogliby przejąć władzę i manipulować rzeczywistością w dowolny sposób. I wykorzystali niewolnika wojennego, takiego jak Oswald (tak jak używali niewolnic seksualnych, takich jak Marilyn), aby stworzyć obraz fałszywego złoczyńcy przypominający Bin-Ladena. Mogą wykorzystać kandydata mandżurskiego, kandydata radzieckiego, kandydata arabskiego…
Jak wiedzą moi czytelnicy, Szekspir daje nam klucze diabelskiej nowoczesności, która pojawiła się pod koniec XVI wieku: Hamlet, Makbet, Burza są zatem pełne ukrytych przesłaniów. Tym razem jest to w Królu Learze, a słowa przywołują na myśl agenta o imieniu… Oswald:
Znam cię dobrze: pożyteczny złoczyńca,
Tak posłuszny występkom swojej pani
Tak jak zło by sobie tego życzyło.
W ten sposób zostaje zdiagnozowany Oswald: steward wykorzystywany w atakach fałszywej flagi, użyteczny złoczyńca, który zostanie oskarżony o wszelkie przestępstwa, jak Bin Laden, którego imię po niemiecku oznacza… załadowany (właściwie rodzina Bin Ladena przybyła do Jemenu z Hiszpanii, gdzie mówiła ladino dialekt).
Konspiracje wiążą się z ulepszeniami technologii: hydraulika, optyka i typografia są zatem kluczami do zrozumienia początków epoki baroku. Nie będę komentował narzędzi naszych czasów…
Król Lear i Oswald, Król Lear i McLuhan: sztuka jest ważna dla Marshalla McLuhana, katolickiego teoretyka galaktyki Gutenberg. A wraz z symbolicznym zabójstwem pierwszego irlandzko-katolickiego prezydenta weszliśmy do nowej galaktyki elektronicznej, pozostawiając za sobą galaktykę Gutenberga. Od czasu tego morderstwa znajdujemy się w obrzydliwym matrixie nieustannie przepływających obrazów, zawsze zmanipulowanych wydarzeń i nigdy niewyjaśnionych skandalów. To zwykłe barokowe czary, jak opisywał Wielki William, Francuz Pierre Corneille w swojej sztuce Iluzja komiczna czy oczywiście wielcy hiszpańscy poeci (Życie jest snem, jak ujął to Calderon). W czasach już postchrześcijańskich, pełnych astrologów, maniaków ogrodowych, wytwórców soczewek (zniekształcających rzeczywistość) i alchemików, odkrywamy, że „jesteśmy czymś, z czego powstają sny”. Oto sekret szekspirowskiego smutku. Jesteśmy ofiarami niczym Hamlet fałszywego panowania pozorów (powiedzieli jego ojcu, że król umarł samotnie podczas drzemki!); ofiary „bezpodstawnej tkanki wizji”, czyli głównego nurtu przemysłu medialnego i systemu kontroli, w który wszyscy coraz mniej wierzą.
Ale wracam do Kennedy'ego. Jak już stwierdziłem, został zamordowany 11 listopada przed świątynią masońską w Dallas, miasteczku położonym na 22.rd równolegle jak Los Alamos, Bermudy, Trypolis, Damaszek, Bagdad, Tybet, Nagasaki i inne pechowe miejsca o znaczeniu strategicznym i okultystycznym. Rytualne znaczenie jego skrajnego i „niewytłumaczalnego” morderstwa zostało znakomicie opisane przez Jamesa Shelby’ego Downarda i Michela A. Hoffmana II w ich głównym eseju King Kill 33; czytelnicy mogą z łatwością przeczytać ten wspaniały tekst w Internecie. Podkreśla fenomen afanizmu praktykowanego na wysokim szczeblu złej polityki: zniknięcie lub rozczłonkowanie zwłok należących do VIP-a podczas osobliwej sekcji zwłok. Jest to praktykowane od… Ozyrysa.
Ale jakie było znaczenie tego logicznego i rytualnego morderstwa dla iluminatów? Ofiara jest uważana za przebłagalną, gdy pomaga złu, gdy toruje drogę nowym zbrodniom, interwencjom i wojnom. A zmiany lat sześćdziesiątych przygotowały upadek białych chrześcijańskich kultur zachodnich, wraz ze słynnym lematem „seks, narkotyki i rock'n'roll”. Oznaczało to spadek liczby urodzeń w Europie i białych Amerykanach, koniec kryteriów moralnych i początek końca naszego przemysłu i naszej kultury o wysokich standardach. Weszliśmy w mroczne panowanie subkultury, undergroundu i miękkiego satanizmu (czasami nie tak miękkiego), z wyjątkiem obszaru chronionego przez Sowietów. Tam woleli Szostakowicza od Beatlesów, podczas gdy wskaźnik urodzeń utrzymywał się na wysokim poziomie przynajmniej do pierestrojki i uwertury na zachód…
Zabójstwo prezydenta Kennedy'ego (którego idealna rodzina zadziwiła generała de Gaulle'a) również zakładało panowanie tego, co „niewypowiedziane”, by wziąć pod uwagę słowa pisarza Jamesa Douglassa, czyli tajne służby, ukrytą CIA i twardogłowych tego, co pozostało Ameryki, zamienił się w serce niszczycielskiego, alienującego i globalnego matrixa. Lyndon B. Johnson, mason wysokiego stopnia, przejął władzę, skorumpował swoją młodość, zdemoralizował swój kraj, rozpoczął wojny i praktykował wściekły antykomunizm w Wietnamie (3 miliony zginęło w wyniku bombardowań!), Boliwii i gdzie indziej. Relacjonował niesławny i świadomy atak sił izraelskich na amerykański statek Liberty w 1967 r. i nakazał milczenie oficerom Marynarki Wojennej i ich rodzinom, którzy wówczas na próżno walczyli o swoje prawa. Przeklęty Johnson z Teksasu również denaturatyzował swój lud ustawą o obywatelstwie i imigracji, w ten sposób stopniowo zniekształcając ciało i duszę swojego kraju, jak zrobiłby to czarny mag. Ale właśnie dlatego zdecydowano się na morderstwo rytualne Kennedy'ego i dlatego niesławna komisja Warrena miała wyznaczyć złoczyńcę.
Przeklęty Lyndon (pomyśl jeszcze o Kubricku) B. Johnson, który zdradził Amerykę, zostałby tak nazwany przez Szekspira:
jego jest niewolnikiem, którego łatwo zapożyczoną dumę
Zamieszkuje w jej zmiennym wdzięku, podąża za nią.
Johnsona zastępuje teraz Obama, którego program kontrolowany przez Iluminatów jest gorszy niż Busha!
Jak mówi Douglass, Obama nie jest nowym Kennedym; żałosny Obama jest prawdopodobnie nowym Johnsonem, działającym na rzecz antybiałych i antychrześcijańskich mniejszości w Ameryce oraz na rzecz sekty totalitarnych oligarchów (tych samych makabrycznych gangów, które nienawidzą Władimira Putina) na całym świecie. Po prostu otwórz oczy i umysły, aby zobaczyć, co dzieje się wszędzie.
Czuwajcie więc, bo nie znacie ani dnia, ani
Godzina, w której przyjdzie Syn Człowieczy.
(Prawda.ru)



