W Kazachstanie grozi zamknięcie dwóch ruchów opozycyjnych i kilkudziesięciu mediów krytycznych wobec rządu.
Kazachska prokuratorzy zwrócili się do około 30 gazet, stron internetowych i kanałów telewizyjnych, a także niezarejestrowanej Algha! (Naprzód!) i ruchy opozycyjne Frontu Ludowego, zostać zakazane za rzekome propagowanie ekstremizmu i dążenie do obalenia rządu.
Sędziowie rozpatrzą sprawę Algi! 5 grudnia. Proces „Golos respubliki” (Głosu Republiki), pierwszej gazety, której grozi zamknięcie, ma rozpocząć się 6 grudnia.
Opozycja potępia kampanię mającą na celu wykorzenienie sił opozycji Kazachstanu po zamieszkach pracowników naftowych w miastach Zhanaozen i Shetpe w grudniu ubiegłego roku, podczas których policja zastrzeliła co najmniej 17 osób. Ta przemoc, która położyła kres wielomiesięcznym protestom strajkujących naftowców, była najkrwawszym niepokojem w poradzieckiej historii Kazachstanu i poważnie nadszarpnęła reputację kraju jako kraju stabilnego, kultywowaną przez prezydenta Nursułtana Nazarbajewa przez ponad dwie dekady.
„Dzieje się tak głównie z powodu wydarzeń w Zhanaozen” – mówi Tamara Kaleeva, szefowa Adil Soz, międzynarodowej fundacji Kazachstanu na rzecz ochrony wolności słowa. „Nasze władze były tak przerażone tym masowym, przedłużającym się protestem zorganizowanym przez pracowników naftowych w obronie swoich praw pracowniczych, że podejmują kroki na wszystkich poziomach i we wszystkich sferach, aby zapobiec podobnym niepokojom. Wpadają w panikę.”
„Nawoływanie do przemocy”
Prokuratorzy oskarżają Stan-TV, „Golos respubliki” i inne wiodące niezależne media o podżeganie do przemocy w Zhanaozen.
Zwrócili się o zamknięcie łącznie ośmiu gazet i 23 stron internetowych działających pod patronatem grupy medialnej Respublika. Należą do nich czołowa gazeta opozycyjna „Wzglyad” (Punkt widzenia) i kanał telewizji satelitarnej K+.
Prokuratorzy łączą swój wniosek z wyrokiem skazującym Vladimira Kozlova, przywódcę ruchów opozycyjnych Algha i Front Ludowy. Kozłow, zagorzały krytyk Nazarbajewa, został w październiku skazany na 7 i pół roku więzienia pod zarzutem próby zjednoczenia pracowników naftowych Zhanaozen w ramach nieudanej próby obalenia rządu.

Żołnierze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Kazachstanu patrolują spalone budynki po śmiertelnych zamieszkach w Zhanaozenie pod koniec ubiegłego roku.
Władze wspomniały także o powiązaniach niezależnych mediów Kazachstanu z jednym z największych wrogów Nazarbajewa, byłym potentatem medialnym i bankowym Mukhtarem Ablyazovem.
Ablyazov uciekł do Wielkiej Brytanii w 2009 roku po kłótni z Nazarbaevem. Na wolności ukrywa się od lutego tego roku Brytyjscy sędziowie skazali gona 22 miesiące więzienia za nieujawnienie wszystkich szczegółów swojego majątku w ramach pozwu wytoczonego mu przez jego były bank w Kazachstanie, który oskarża go o zdefraudowanie 5 miliardów dolarów w czasie pełnienia funkcji prezesa. Miejsce jego pobytu jest nieznane.
Siergiej Utkin, prawnik „Gołos respubliki”, zaprzecza, że Ablyazov jest właścicielem gazety. „Publikuje materiały zbyt niezależne, które nie podobają się władzom, w tym [materiały] dotyczące Zhanaozen” – mówi.
„Istnieje również fakt, że – choć prawnie nie należy ona ani do Ablyazova, ani do Kozlova – władze uważają, że gazeta jest powiązana z tymi osobami. A władze uważają Ablyazova i Kozlova za wrogów.”
Małe poparcie dla opozycji
Utkin twierdzi, że „Golos respubliki” został już zamknięty na czas procesu, a jego konta na Facebooku, Twitterze i LiveJournal zostały zablokowane.
W oczekiwaniu na decyzję sądu zawieszono także działalność spółek „Vzglyad” i Algha.
Jednak zmarginalizowana opozycja w Kazachstanie cieszy się niewielkim poparciem u siebie i niewielu Kazachów – z których większość uważa Nazarbajewa za uczynienie swojego kraju najbardziej stabilnym i zamożnym gospodarczo krajem w Azji Środkowej – stanęło w obronie dziennikarzy opozycji.
Zwolennicy wolności słowa w Kazachstanie twierdzą, że nie mają wielkich nadziei na przetrwanie „Golos respubliki”, „Vzglyad” i innych niezależnych mediów.
„Te publikacje prawdopodobnie zostaną zamknięte” – mówi Kaleeva. „Nasze władze chcą wytępić hydrę opozycji. O tym, że media opozycyjne i w ogóle opozycja są potrzebne w społeczeństwie demokratycznym, w Kazachstanie zupełnie zapomniano”.
Niemniej jednak te sprawy są uważnie śledzone przez międzynarodowe grupy praw człowieka i rządy zachodnie.
Organizacja Human Rights Watch potępiła już wyrok więzienia Kozlova jako „cios w wolność słowa i pluralizm polityczny”, podczas gdy Stany Zjednoczone oskarżyły Kazachstan o wykorzystywanie swojego wymiaru sprawiedliwości „do uciszenia głosów opozycji”.
Norweski Komitet Helsiński również potępił represje wobec mediów jako „dramatyczny krok w złym kierunku” i ostrzegł, że zakaz sądowy dotyczący niezależnych mediów stanowiłby „poważny cios dla reputacji Kazachstanu na arenie międzynarodowej”.
(RWE/RL)


