Zwolennicy prezydenta Baracka Obamy starali się utrzymać jego przewagę w wyścigu prezydenckim po tym, jak agresywny występ jego rywala Mitta Romneya w debacie nadał jego kampanii bardziej pozytywny charakter po tygodniach niepowodzeń.
Prezydent, wyglądający na powściągliwego i momentami niezadowolonego, nie wykorzystał okazji, by zaatakować republikańskiego kontrkandydata za jego osiągnięcia biznesowe w Bain Capital, nagranie wideo z napisem „47 procent” i odmowę ujawnienia większej liczby zeznań podatkowych.
Dzięki temu Romney mógł utrzymać ofensywę podczas pierwszego bezpośredniego spotkania obu kandydatów w kampanii przed wyborami 6 listopada.
Demokraci próbowali nadać odważną twarz stonowanemu wyglądowi Obamy. Przyznali, że były gubernator Massachusetts zdobył „punkty za styl”, ale skrytykowali go za treść.
„Gubernator Romney przyszedł, żeby dać występ i dał dobry występ, i za to go docenimy. Problem w tym, że nic z tego nie było zakorzenione w faktach” – powiedział reporterom doradca kampanii Obamy David Axelrod.
Zaangażowanie i stanowczość kandydata, często krytykowanego za sztywność i oderwanie od rzeczywistości, dodały energii słabnącej kampanii Romneya, co może zmniejszyć niewielką, ale stałą przewagę Obamy w sondażach opinii publicznej.
Analitycy twierdzą, że nadal faworyzują szanse prezydenta Demokratów na reelekcję.
„Nikt nie zmieni strony w wyniku tej debaty” – powiedział Samuel Popkin, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego.
Axelrod oskarżył Romneya o wielokrotne błędy faktyczne, np. o twierdzenie, że Obama zamierza obciąć fundusz Medicare o 716 miliardów dolarów, a także o zmianę stanowisk w ważnych kwestiach.
„Wciąż i wciąż opowiadał Amerykanom historię, która jest całkowicie sprzeczna z tym, co mówił wcześniej i nie ma pokrycia w faktach. I to go dopadnie” – powiedział Axelrod w programie „Morning Joe” stacji MSNBC.
W Europie, gdzie przywódcy i urzędnicy finansowi od 2 roku ściśle współpracują z administracją Obamy w celu rozwiązania kryzysu zadłużenia w strefie euro, zaniepokojenie wzbudziło stwierdzenie Romneya, że gospodarka Hiszpanii zmaga się z deficytem i jest źle zarządzana.
„Romney podaje analogie, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością” – powiedział minister spraw zagranicznych Jose Manuel Garcia-Margallo po spotkaniu swojej centroprawicowej partii.
Francuska gazeta Le Monde wydawała się zaskoczona miernym występem Obamy. „Gdzie podział się faworyt?” – pytano na pierwszej stronie.
Wsparcie Romneya dla przemysłu węglowego podczas debaty spowodowało wzrost akcji spółek węglowych w czwartek. Indeks węglowy Dow Jones wzrósł o 5.05 procent.
Z POWROTEM NA SZLAK
Kandydaci wrócili w czwartek na szlak kampanii, organizując wiece w Kolorado, Wisconsin i Wirginii – trzech stanach, w których wynik wyborów jest bardzo wyrównany. Tam najprawdopodobniej zadecyduje o wyniku.
„Na razie potraktujemy to jako sygnał ostrzegawczy dla prezydenta, który nadal ma znacznie lepszą organizację kampanii i jest odpowiedzialny za kluczową kwestię programu Medicare” – napisał w notatce do klientów w czwartek rano Greg Valliere, główny analityk polityczny w Potomac Research Group.
„Ale dla Romneya nadal są to wybory do wygrania i to był najważniejszy wniosek zeszłego wieczoru” – powiedział.
W ciągu kilku godzin od debaty Republikanie uruchomili serię nowych reklam, mając nadzieję wykorzystać pęd Romneya. W jednej z nich przedstawił swój plan stworzenia 12 milionów nowych miejsc pracy. Inna, wyemitowana w Wisconsin przez Super PAC Restore Our Future, wzywała wyborców do żądania lepszej niż „nowa normalna” gospodarka Obamy.
Komitet Krajowy Partii Republikańskiej przygotował internetowy film, na którym można zobaczyć uśmiechniętego Obamę podczas debaty, podczas gdy Romney dogryza mu na temat opieki zdrowotnej i polityki gospodarczej.
Przystępując do debaty, w większości ogólnokrajowych sondaży Obama miał od 5 do 6 punktów procentowych przewagi nad Romneyem i ma co najmniej niewielką przewagę w prawie wszystkich stanach na polu bitwy, w których zostaną rozstrzygnięte wybory.
W środowym sondażu Reuters/Ipsos jego poparcie wśród prawdopodobnych wyborców wzrosło o 6 punktów procentowych, wyprzedzając Romneya o 47 proc., a przewaga ta utrzymuje się na dość stabilnym poziomie od połowy września.
Następnym starciem Obamy z Romneyem będzie spotkanie 16 października w Hempstead w stanie Nowy Jork, w formacie „spotkania miejskiego”, podczas którego wyborcy będą bezpośrednio zadawać pytania kandydatom. Trzecia i ostatnia debata prezydencka odbędzie się 22 października na Florydzie.
Jedyna debata wiceprezydencka, między wiceprezydentem Joe Bidenem i Ryanem, odbędzie się w przyszły czwartek w Danville w stanie Kentucky.
Czego nie powiedziano
Nawet demokratyczni eksperci ostro skrytykowali Obamę za ponury wygląd na scenie, za udzielanie wymijających i profesorskich odpowiedzi, a przede wszystkim za to, że nie odpowiedział żadnymi słowami.
Obama unikał ataków, które pomogły mu zbudować przewagę, a co najbardziej zaskakujące, nie wypowiedział frazy, która dominowała w kampanii przez większą część ostatnich dwóch tygodni: „47 procent”.
Taki odsetek Amerykanów, jak powiedział Romney – przemawiając w maju na prywatnym zebraniu funduszy, które zostało potajemnie nagrane na wideo – to „ofiary”, zależne od rządu i niechętne wzięciu odpowiedzialności za własne życie.
Obama nie rzucił wyzwania Romneyowi, który przyjął bardziej umiarkowany ton, który mógłby przypaść do gustu wyborcom centrowym, niż zdecydowanie konserwatywna linia, którą prezentował w kampanii.
I nigdy nie wspomniał o prywatnej firmie inwestycyjnej Romneya, Bain Capital. Kampania Obamy spędziła miesiące, przedstawiając Romneya jako zabójcę miejsc pracy, mówiąc, że jego firma zamykała firmy, powodowała zwolnienia i pomagała wysyłać tysiące miejsc pracy za granicę.
Romney skupił się na słabym wzroście gospodarczym i 8.1-procentowym bezrobociu, które sprawiły, że Obama jest podatny na ataki w jego staraniach o wygranie drugiej czteroletniej kadencji. Miesięczne dane o bezrobociu za wrzesień, które mają się ukazać w piątek, mogą być kolejnym niepowodzeniem dla Obamy.
Romney uważał, że rząd za rządów Obamy przejął zbyt dużą rolę, co ograniczyło tworzenie miejsc pracy.
Obama powiedział, że jego przywództwo podniosło gospodarkę z krawędzi załamania, tworząc 5 milionów miejsc pracy w sektorze prywatnym, odradzając się w przemyśle samochodowym i zwiększając liczbę mieszkań.
(Reuters)


