Prezydent Barack Obama i kandydat na prezydenta Partii Republikańskiej Mitt Romney po raz trzeci i ostatni przed wyborami zrównają się w telewizji rozliczeniami.
Kwestie polityki zagranicznej omówią podczas poniedziałkowej 90-minutowej debaty, którą będzie moderował Bob Schieffer z telewizji CBS na Lynn University na Florydzie.
Miejsce USA w świecie, wojna w Afganistanie, Izraelu i Iranie, przemiany na Bliskim Wschodzie, terroryzm i potęga Chin to tematy, na które będą zadawane im pytania.
Choć polityka zagraniczna nie interesuje większości Amerykanów, debata jest postrzegana jako ostatnia szansa dla kandydatów na przekonanie niezdecydowanych wyborców.
Obama jest faworyzowany ze względu na zabicie Osamy bin Ladena, zakończenie wojny w Iraku i rozpoczęcie wycofywania wojsk z Afganistanu, ale oczekuje się, że Romney będzie mocno kłamał przeciwko Obamie w takich kwestiach jak utrzymujący się kryzys w Syrii, atak na ambasadę USA w Bengazi, który opuścił amerykańskiego ambasadora ofiar śmiertelnych i niedawne protesty przeciwko USA na Bliskim Wschodzie.
Oczekuje się, że Obama będzie także podkreślał, że Romney jest prowojenny.
Trzecia debata uznawana jest za najbardziej ryzykowną dla Romneya ze względu na brak doświadczenia w polityce zagranicznej. Dlatego też oczekuje się, że zamiast krytykować Obamę, będzie mówił o swoich planach w sprawach zagranicznych.
Tymczasem z ogólnokrajowego sondażu przeprowadzonego przez NBC/Wall Street Journal wynika, że zarówno Obama, jak i Romney cieszą się 47-procentowym poparciem wyborców.
(Agencja informacyjna Anatolia)



