• Turcja
  • Kultura i sztuka
  • Business
  • Inwestuj
  • Opinia
  • SPORTOWE
  • Myśl i literatura
  • Turkiestan
  • Świat
Wtorek, czerwiec 2, 2026
  • Zaloguj
Trybuna Turcji
  • Turcja
  • Świat
  • Business
  • Podróże
  • Opinia
  • Turkiestan
Brak wyników
Wyświetl wszystkie wyniki
  • Turcja
  • Świat
  • Business
  • Podróże
  • Opinia
  • Turkiestan
Brak wyników
Wyświetl wszystkie wyniki
Trybuna Turcji
Brak wyników
Wyświetl wszystkie wyniki

Syryjczycy z całego świata powracają, aby dołączyć do walki o rozdartą wojną ojczyznę

Wydanie angielskie TT by Wydanie angielskie TT
15 kwietnia 2021 r.
in Archiwum
Czas czytania: 4 minuty czytania
A A
W miarę jak przemoc w Syrii eskaluje do tego, co Czerwony Krzyż uważa za wojnę domową, popychając sytuację społeczno-polityczną państwa w jeszcze większą niepewność i zmuszając setki tysięcy ludzi do szukania schronienia w sąsiednich krajach, nadszedł czas, aby niektórzy wrócili i pomoc ofiarom zbrodni przeciw ludzkości.

Wielu Syryjczyków osiadłych w różnych częściach świata wróciło do domu, aby zapewnić wsparcie finansowe i moralne oraz, w razie potrzeby, aby walczyć u boku Wolnej Armii Syryjskiej (FSA). Mówią, że ich głównym celem jest postawienie przed sądem syryjskiego prezydenta Bashara al-Assada.

Osman Zaid, który opuścił Syrię w 1975 r., a obecnie prowadzi znaną restaurację w Kolorado, nie mógł powstrzymać się od powrotu, gdy dowiedział się, że jego 70-letni brat został zastrzelony w północnej Syrii.

„W USA modliliśmy się o bezpieczeństwo naszej rodziny i wszystkich Syryjczyków, ale los sprawił, że mój brat padł ofiarą nieludzkich czynów ze strony reżimu Assada. Natychmiast poleciałem samolotem, a potem zdecydowałem się zostać i na własne oczy zobaczyć upadek tego opresyjnego reżimu” – wspomina Zaid

Zaid, który obecnie mieszka w Hatay na południu Turcji, powiedział, że zdecydował się zostać tak długo, jak będzie trwała walka. „Zarobiłem dużo pieniędzy w Stanach Zjednoczonych. Jaki będzie pożytek, jeśli nie wykorzystam tego teraz, żeby pomóc moim rodakom? Wykorzystam każdy grosz, jaki mam, aby im pomóc” – obiecał.

„Na całym świecie jest wielu Syryjczyków takich jak ja, którzy pragną końca tego reżimu i wymierzenia sprawiedliwości ofiarom.

Hojnie przekazują pieniądze, są gotowi pomóc w jakikolwiek sposób. Dbamy o to, aby naszym ludziom niczego nie brakowało. Tutaj także pomagają nam Turcy” – dodał.

Zaid z niecierpliwością czeka, aż dołączy do niego reszta rodziny. „Pozostali członkowie mojej rodziny przybędą jeszcze w tym miesiącu. Czekam, aż do nas dołączą i pomogą na tyle, na ile będą mogli” – stwierdził.

Oprócz pracy humanitarnej istnieje zespół zajmujący się zapewnianiem wsparcia logistycznego FSA. Po powrocie do Syrii z Wielkiej Brytanii Abu Fahad przejął odpowiedzialność za broń i wsparcie techniczne. „[Armia syryjska] ma przewagę w postaci sił powietrznych. Kiedy te zasoby się wyczerpią i armie będą musiały walczyć na ulicach, będzie to dla nas tylko kwestia dni” – powiedział.

Abu Fahad wysłał swojego syna, aby walczył u boku FSA i jest dumny, że udało mu się to zrobić. „Zarządzam bronią z zewnątrz, a mój syn walczy w Syrii. Widziałem go pewnego dnia w telewizji. To było takie miłe uczucie. Cieszę się, że możemy w ten sposób pomóc naszym ludziom” – wyjaśnił.

„Jesteśmy wściekli, że rządzili naszym narodem i zrujnowali nasz kraj. Zabijali kobiety, dzieci, a nawet zwierzęta. Nie możemy im tego wybaczyć. Pewne jest, że zwyciężymy. Po tym, co się wydarzyło, nie zamierzamy teraz przestać” – powiedział.

„Początkowo współpracowaliśmy z organizacjami międzynarodowymi, takimi jak Amnesty International. Wnieśliśmy sprawy przeciwko reżimowi Assada. Sama moja rodzina złożyła ponad tysiąc spraw przeciwko temu reżimowi, ale nic się nie wydarzyło. Teraz jest to decydująca bitwa, którą wygramy bez niczyjej pomocy” – dodał.

Zapytany o pomoc z innych krajów Abu Fahad odpowiedział: „Oskarżano nas o pomoc ze strony USA, Arabii Saudyjskiej i Kataru, ale powiem wam, że nikt nam w tym nie pomaga. Korzystamy z własnych pieniędzy, a niektórzy syryjscy bracia mieszkający za granicą przysyłają nam swoją pomoc. A nawet jeśli pomogą, to w czym problem?

„Społeczność międzynarodowa pomogła rewolucjonistom w innych krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Dlaczego teraz milczą? Dlatego uzyskujemy pomoc od naszych ludzi na wszelkie możliwe sposoby. Kontrolujemy 70 procent terenu i to tylko kwestia czasu, zanim wygramy to dla naszych ludzi” – stwierdził Abu Fahad.

Yasmeen z Pensylwanii wzrusza się, gdy opowiada o warunkach życia ludzi w obozach pomocy humanitarnej i tysiącach osób, które chcą przedostać się do Turcji. „Ludzie stoją na granicy i czekają na pozwolenie na wjazd do Turcji. Na ziemi śpi co najmniej 2,000 osób; nie mają się czym przykryć; gryzą je pająki i istnieje niebezpieczeństwo ze strony węży. Trzy kobiety urodziły dzieci pod nieobecność lekarzy. Nie mieli wody ani jedzenia” – dodała.

„Potrzebujemy społeczności międzynarodowej, która przybędzie i pomoże tym ludziom. Tysiące z nich ukrywa się w szkołach w miejscu zwanym Attama. Ludzie kopią doły i tam mieszkają. Wszystko, co robimy, dzieje się na poziomie osobistym. Społeczność międzynarodowa nadal ma wiele do zrobienia” – nalegała.

„Ludzkość jest [dużym powodem], delikatnie mówiąc. Tu nie chodzi o to, czy jestem muzułmaninem, czy Syryjczykiem, jestem jednym i drugim. To kwestia widoku cierpiących ludzi, zabijanych, gwałconych lub pogrzebanych żywcem i chcesz coś z tym zrobić, czy to pomocy finansowej, logistycznej, czy po prostu bycia tam z ludźmi w celu uzyskania wsparcia moralnego” – Yasmeen zapytana o to motywację do podróży do Syrii, pozostawiając za sobą codzienne wygody życia.

Ismael, 19-letni obywatel Kanady, nie mający żadnego połączenia z Syrią poza kilkoma przyjaciółmi w Internecie, przedostał się przez wszystkie możliwe bariery, w tym znalezienie swojego nazwiska na liście lotów objętych zakazem lotów oraz konfiskatę jego telefonu komórkowego i tabletu przez Kanadyjczyka służbom bezpieczeństwa ze względu na jego kontakt z ludnością w Syrii, aby dotrzeć do prowincji Hatay. To wszystko, jak powiedział Ismael, „nigdy nie zachwiało jego determinacją, by tu przyjechać i pomóc tutejszym ludziom”.

Ismael, którego ojciec Algierczyk i matka francusko-kanadyjska urodziła się w Montrealu, powiedział, że pięć lat temu przeszedł na islam i mocno wierzy, że jest to religia pokoju. „Cokolwiek się dzieje, ma charakter czysto polityczny; nie ma to nic wspólnego z islamem. Jednak niektórzy ludzie chcą przynieść islamowi złą sławę, nawet w tej sytuacji. Przyjechałem dobrze przygotowany, aby pomóc tamtejszym ludziom” – powiedział.

Mówiąc o tym, jaką pomoc ma do zaoferowania, Ismael powiedział: „Mogę nawet udać się do Syrii i walczyć, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ale walka tak naprawdę nie jest tym, czego chcę. Mam wielką nadzieję, że wszystko się teraz skończy. Ale jeśli będę musiał walczyć, jestem gotowy jak nikt inny.

(Dzisiejszy Zaman)

tagi: cywilnyczerwony krzyżSyriaTurcja
Poprzedni post

„Wolność myśli stała się tarczą przed symboliczną przemocą”

Następny post

Przyjaźń z Turcją staje się niebezpieczna: urzędnik CHP

Wydanie angielskie TT

Wydanie angielskie TT

Następny post

Przyjaźń z Turcją staje się niebezpieczna: urzędnik CHP

Proszę Zaloguj Się dołączyć do dyskusji

Zostań felietonistą!

Podziel się swoim głosem na TT

  • Turcja
  • Kultura i sztuka
  • Business
  • Inwestuj
  • Opinia
  • SPORTOWE
  • Myśl i literatura
  • Turkiestan
  • Świat
Trybuna Turcji

© 2026 Turkey Tribune. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Turkey Tribune - Międzynarodowy Głos Turcji

  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Kontakt
  • Reklamować
  • Napisz Do Nas
  • Bezpłatne książki

Bądż na bieżąco

Witamy spowrotem!

Zaloguj się na swoje konto poniżej

Zapomniane hasło?

Odzyskaj swoje hasło

Wprowadź swoją nazwę użytkownika lub adres e-mail, aby zresetować hasło.

Zaloguj Się
Brak wyników
Wyświetl wszystkie wyniki
  • Turcja
  • Kultura i sztuka
  • Business
  • Inwestuj
  • Opinia
  • SPORTOWE
  • Myśl i literatura
  • Turkiestan
  • Świat

© 2026 Turkey Tribune. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Twój tekst