Przekierowując swój gniew z lobby stóp procentowych na UE, premier Erdoğan oskarża 28-osobowy blok o prowadzenie „kampanii oszczerstw” wobec Turcji.
Unia Europejska i „niektóre inne sfery” prowadzą „kampanię oszczerstw” przeciwko rządowi Turcji poprzez dezinformację, stwierdził wczoraj premier Recep Tayyip Erdoğan.
W przemówieniu wygłoszonym podczas sympozjum Rzecznika Praw Obywatelskich Erdoğan oskarżył UE o wprowadzanie opinii publicznej w błąd w sprawie rozwoju wydarzeń w Turcji, nawet po tym, jak stwierdził, że kraj cierpliwie wyjaśniał kwestię aresztowanych i skazanych dziennikarzy. Dodał również, że użycie gazu łzawiącego podczas protestów w Gezi było „zgodne z dorobkiem prawnym UE”.
„W kwestii aresztowanych i skazanych dziennikarzy europejska i światowa opinia publiczna była systematycznie wprowadzana w błąd. Te same środowiska ponownie informują [świat] w bardzo mylący sposób o kwestii wolności słowa w Turcji” – powiedział Erdoğan.
„Podobnie światowa i europejska opinia publiczna była systematycznie wprowadzana w błąd w kwestiach ingerencji w wydarzenia społeczne oraz korzystania z podstawowych praw i wolności” – dodał.
Na poparcie tych twierdzeń premier podał także przykłady interwencji policji europejskiej. „Na przykład podczas podróży, kiedy byłem w Niemczech, niektórzy ludzie kierowali się w naszą stronę. Niemiecka policja natychmiast podbiegła do nich, chwyciła ich za nadgarstki, skrzyżowała ramiona, kazała im się położyć i kopała. W sumie obejrzeliśmy to, co widzieliśmy w Wielkiej Brytanii, Londynie. Podobnie widzieliśmy to we Francji” – powiedział.
„Nie bierzemy tych złych przykładów za przykłady; ale nasza policja została pobita, większość z nich do ostatniej chwili zachowywała się tolerancyjnie na swoim stanowisku. Gaz łzawiący już istnieje w dorobku prawnym UE” – powiedział Erdoğan.
„Ale protestujący używają prawdziwych kul przeciwko policji; co na to powiedzieć? Co policja zrobi w tej sprawie?” dodał, mimo że nie są znane żadne niedawne przypadki strzelania przez tureckich demonstrantów do policji. Jego komentarz mógł jednak być odpowiedzią na zabójstwo protestującego w Gezi, Ethema Sarısülüka, który został postrzelony z bliskiej odległości przez funkcjonariusza A.Ş. na początku czerwca w Ankarze, co według władz było aktem samoobrony.
„Mam bzika na punkcie zieleni”
Erdoğan poruszył także kwestię ekologii, która była gorącym tematem w tureckim programie działań od czasu zamieszek w Gezi, ponownie oskarżając Europejczyków o stosowanie podwójnych standardów. „Wszędzie w Europie, jeśli zajdzie taka potrzeba, wycina się drzewa, zabiera je skądś i przenosi w inne miejsce. Widzimy to cały czas. Nie ma takiego zrozumienia, że „drzew nie można wyrywać”. Technologie ochrony środowiska posunęły się do tego stopnia” – stwierdził.
„Jestem fanem zieleni, mam bzika na punkcie zieleni. Kocham to i wierzcie mi, wielką niesprawiedliwością byłoby [być] „wrogiem środowiska” – powiedział.
Podczas tego samego wydarzenia przewodniczący parlamentu Cemil Çiçek również skorzystał z okazji, aby skrytykować UE. „Narzekam na postawę UE wobec rzeczników praw obywatelskich. Ponieważ filozofią, która ucieleśnia tę instytucję, jest prawo, sprawiedliwość, uczciwość i przejrzystość. Niestety przez ostatnie 50 lat otrzymywaliśmy bardzo poważne skargi na Europę” – powiedział Çiçek.
Zaatakował także Europę z powodu jej postrzeganej niechęci do walki z terroryzmem i bierności w Syrii. „Najważniejszym rzecznikiem praw obywatelskich jest sumienie społeczne. Ale to sumienie publiczne również zostało zranione w obliczu rozwoju wydarzeń w Syrii” – powiedział Çiçek. „Jaka jest różnica, czy zginę w wyniku ataku bronią chemiczną, czy w ogniu z karabinu maszynowego?”



