Egipskie dziedzictwo chrześcijan koptyjskich jest również podkreślone poprzez głębokie i rozległe powiązanie z kulturą faraonów, o czym świadczą podobieństwa w sztuce i języku.
Szacunki dotyczące liczby Koptów mieszkających w Egipcie wahają się od 10 do 20 procent, w zależności od – jak zauważa biskup Angaelos, biskup generalny Koptyjskiego Kościoła Prawosławnego w Wielkiej Brytanii – „komu zdecydujesz się wierzyć”. Ta niepewność wynika z wrogości między większością muzułmańską a mniejszościami chrześcijańskimi, przy czym obie strony niedoceniają i przeceniają te liczby. Pewne jest jednak to, że Koptowie stanowią odrębną i niepowtarzalną społeczność, która stara się zachować swoją tożsamość.
Społeczność koptyjską w Wielkiej Brytanii szacuje się na 20,000 5,000, nie licząc 10,000 75–XNUMX XNUMX Koptów wyznających brytyjski Kościół prawosławny, rozproszonych po społecznościach diaspory w całej Wielkiej Brytanii. Społeczność koptyjska na emigracji w Wielkiej Brytanii z zapartym tchem obserwowała arabską wiosnę oraz późniejsze protesty i zawirowania polityczne w Egipcie. Obawiali się długoterminowych skutków rewolucji; mianowicie, że egipscy chrześcijanie staną w obliczu wzmożonych prześladowań z powodu działań ekstremistów i załamania prawa i porządku. Początkowa rola rewolucji, polegająca na jednoczeniu chrześcijan i muzułmanów pod jednym egipskim sztandarem „nowo odkrytej tożsamości narodowej”, obecnie zaczęła się załamywać, argumentuje biskup Angaelos. Za gwałtowny wzrost przemocy na tle religijnym obwinia się częściowo historyczne Bractwo Muzułmańskie, partię polityczną o głębokich korzeniach islamskich, a także niezależnych radykałów. Można zatem przewidzieć, że kandydat opozycji Ahmed Shafik otrzymał XNUMX procent głosów wśród wyborców na wygnaniu w Stanach Zjednoczonych, którzy w większości stanowią społeczność koptyjską na emigracji.
Te niepokoje wzbudziły, delikatnie mówiąc, wspólnotę chrześcijan koptyjskich w Wielkiej Brytanii niezwykle zaniepokojoną. Biskup Angaelos uczcił pierwszą rocznicę protestów serią modlitw za ludzi, którzy zginęli podczas rewolucji i po niej, wzywając do jedności i zaprzestania przemocy. Chociaż w przeciwieństwie do innych krajów Bliskiego Wschodu „nie doszło do masowego exodusu” chrześcijan z Egiptu, trwające starcia mogą sprowadzić więcej chrześcijan z Egiptu do dużych społeczności diaspory na całym świecie – zauważa Angaelos. Nawet w obrębie odpowiednich społeczności diaspory społeczność koptyjska spotkała się z dyskryminacją. Niektórym kościołom koptyjskim w Europie grożono w następstwie zamachów bombowych w Aleksandrii w 2011 r., co wzbudziło strach przed ponownymi atakami, chociaż groźby te jak dotąd były bezpodstawne. Mimo to w przyszłości Wielka Brytania może przyjąć więcej imigrantów koptyjskich, jeśli przemoc na tle religijnym wobec chrześcijan będzie nadal stanowić problem. W wywiadzie dla Sunday Zaman biskup Angaelos omawia te kwestie, a także szereg innych tematów.
W maju 2011 roku powiedziałeś: „W czasie arabskiej wiosny lub w naszym życiu duchowym ważniejsze niż obalenie tyranii jest utrzymanie nowo uzyskanej wolności”. Jak, według ciebie, ponad rok później, rzeczywistość w Egipcie ma się do tej wizji?
W Egipcie na pewno nastąpiła zmiana. Nastąpiła zmiana w administracji; następuje zmiana sposobu myślenia. Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, aby poznać faktyczny wynik powstania, ponieważ choć mamy widoczne przejawy demokracji, nie jest to jeszcze demokracja czysto. W tej chwili nie mamy parlamentu. Parlament zostaje rozwiązany. Nie mamy jeszcze pełnej szafy. Mamy prezydenta, a on nadal tworzy wokół siebie rząd i administrację. Tak więc, dopóki nie zobaczymy w pełni uformowanej administracji i w pełni funkcjonującego rządu, myślę, że tylko wtedy można naprawdę podejmować decyzje co do tego, czy spełniło się to, czego ludzie chcieli. Ludzie chcieli przejrzystości, wierności, uczciwości, rządu, który ma interes narodu ponad jego własnymi interesami, rządu, który ma interesy kraju. A na to będziemy musieli poczekać i zobaczyć.
Czy uważa Pan, że obecna sytuacja polityczna w Egipcie jest trwała?
Uważam, że obecna sytuacja polityczna w Egipcie jest nadal niepewna. Nie jest to jeszcze ostateczne, nie jest jeszcze w pełni ukształtowane. Kiedy już zostanie w pełni uformowany, zobaczymy, czy będzie trwały, czy nie, ale w obecnej sytuacji, jak powiedziałem, nie ma parlamentu, nie ma gabinetu, nie ma pełnej administracji, więc oczywiście na tym etapie nie jest to zrównoważone, ponieważ kraj sprawuje rząd to coś więcej niż prezydent, ale wmawia mi się, nam wszystkim wmawia się, że to właśnie się dzieje, i myślę, że aby to było trwałe, musi być przejrzyste, musi być odpowiedzialny. Jedyne, czego nam brakowało za poprzedniego reżimu, to odpowiedzialność i niezależnie od tego, czy minie kolejne 30, czy trzy lata, nie sądzę, że naród egipski będzie tak spokojny jak dawniej i pociągnie do odpowiedzialności jakikolwiek rząd.
Czy wierzy Pan, że Arabska Wiosna zintensyfikowała czy złagodziła napięcia na tle religijnym w Egipcie?
Myślę, że na początku powstanie stworzyło poczucie jedności. A jeśli pamiętacie te cudowne wizje na placu Tahrir, gdzie był tam cały kraj: chrześcijanie, muzułmanie. Nie widziałeś nic poza powiewającymi egipskimi flagami. Sam tam byłem. Byłem tam na początku lutego 2011 roku i było to poczucie nowo odkrytej tożsamości narodowej, ludzi stojących razem, ludzi radosnych razem. Niedługo potem, niestety, prawo i porządek zaczęły się załamywać, pojawiły się nowe ataki na różne kościoły i wspólnoty chrześcijańskie. Dopiero w ostatnich dniach pojawiło się tego więcej. Myślę, że ludzie szukają przywództwa. Jeśli ktoś pójdzie i popełni przestępstwo, ale nie zostanie postawiony przed sądem, po prostu popełni to samo przestępstwo ponownie. Jeśli pójdę i zaatakuję jakiś kościół, a nie zostanę pociągnięty do odpowiedzialności, po prostu zaatakuję inny. Podobnie z meczetem [i] synagogą. I myślę, że problem istnieje od czasu powstania, nadal nie ma odpowiedzialności. Zburzyliśmy kościoły, spaliliśmy kościoły, zamordowaliśmy chrześcijan, spaliliśmy wioski i jest prawie tak samo jak wcześniej. Nikt nie został postawiony przed sądem, nie wydano żadnych wyroków skazujących, a więc w ogóle nie ma sprawiedliwości.
Jaką rolę powinna odgrywać religia w polityce, zwłaszcza egipskiej?
Myślę, że to bardzo trudne pytanie, pomiędzy religią a polityką. Oczywiście przy podejmowaniu decyzji nie powinno być żadnych wzajemnych powiązań między religią a polityką. Ale religia i wiara powinny być moralnym kompasem polityki. Zatem jako przywódcy religijni powinniśmy móc opowiadać się za sprawiedliwością, równością, prawami – wszystkimi tymi rzeczami, które są sednem naszej wiary i które naprawdę należy brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji i ustalaniu polityki. Nie powinniśmy jednak wykorzystywać tego do wpływania na religię lub jej upolityczniania. Dlatego nie sądzę, że religie powinny angażować się w określone partie polityczne lub tworzyć partie polityczne. Możemy wzywać do ogólnej sprawiedliwości społecznej, równości i reformacji, ale nie sądzę, że powinniśmy angażować się w codzienne podejmowanie decyzji.
Czy nacjonalizm w Egipcie w świetle Arabskiej Wiosny posłużył do zjednoczenia czy podzielenia ludzi różnych religii i sekt?
Myślę, że nacjonalizm to interesująca koncepcja, ponieważ nie sądzę, że mieliśmy w Egipcie zbyt wiele nacjonalizmu w ciągu ostatnich 30 lat, a jeśli zapytać ludzi, jakie było ich główne poczucie przynależności, byłoby to związane z ich ugrupowaniami religijnymi. Pamiętam wywiad z jednym z najwyższych autorytetów Bractwa Muzułmańskiego po zamachach bombowych w Aleksandrii, podczas którego zapytano go: „Czy czułbyś się bliżej koptyjskiego chrześcijanina z Egiptu czy z indonezyjskiego muzułmanina?” A jego odpowiedź brzmiała: „Nie, oczywiście, czułbym się bliżej indonezyjskiego muzułmanina” ze względu na koncepcję muzułmańskiej Ummy, narodu islamu.
To nie jest tylko jego zdanie, a ponieważ stało się to poglądem większości, mniejszość chrześcijańska również zaczęła odczuwać swoją tożsamość we własnej wierze, ponieważ została zmarginalizowana od wszystkiego innego. Chrześcijanie nie mogli piastować wysokich stanowisk rządowych, wpływowych, dlatego zaczęli bardziej identyfikować się ze swoją wiarą. Jest to więc coś, czego nie da się złagodzić z dnia na dzień.
Jak mówiłem, widzieliśmy kilka sadzonek tego w czasie powstania, bo ludzie naprawdę tego chcą. Ale jeśli nie będzie rządu, który będzie chciał ustanowić poczucie tożsamości narodowej, nacjonalizmu, spójności społecznej i włączenia społecznego, to nie stanie się to samo. Rządy muszą wziąć na siebie odpowiedzialność w swoich krajach i muszą przewodzić obywatelom. Ludzie chcą przywództwa. Musi to być przywództwo wierne, uczciwe i przejrzyste. W związku z tym uważam, że obecny rząd, gdy zostanie utworzony i zacznie w pełni funkcjonować, musi naprawdę zastanowić się nad zaszczepieniem poczucia tożsamości narodowej, ponieważ dopóki ludzie będą podzieleni, tak długo będą rozdzieleni, a jedyną odpowiedzią dla nich jest oczywiście bycie dobrymi muzułmanami i dobrymi chrześcijanami, ale najpierw muszą być dobrymi Egipcjanami, a potem będą mieli ze sobą coś wspólnego.
Jaka przyszłość czeka mniejszości religijne w Egipcie, a w szczególności chrześcijan?
Wiesz, że nie uważamy się za mniejszość. Jesteśmy mniejszością tylko demograficznie, ponieważ, wiesz, komukolwiek zdecydujesz się wierzyć, jest od 10 do 15 procent. Jesteśmy rdzenną ludnością; jesteśmy tam od ponad 2,000 lat. Widzieliśmy wiele prześladowań i wiele z nich przeżyliśmy. Dziewięćdziesiąt procent chrześcijan koptyjskich nadal mieszka w Egipcie. Nie było więc masowego exodusu, jak miało to miejsce w innych krajach Bliskiego Wschodu. Egipt jest nadal ojczyzną największej wspólnoty chrześcijańskiej na Bliskim Wschodzie, chrześcijan koptyjskich.
Oczywiście są też inni chrześcijanie, mniejsze wspólnoty katolików, ewangelików, anglikanów, różne wyznania. Nie sądzę, że chrześcijanie nigdzie pójdą, myślę, że zawsze tam będą, nie dlatego, że chcą konfrontacji, ale dlatego, że to jest ich dom, to jest ich dziedzictwo. Od tego się zaczęło: Koptowie są potomkami faraonów, więc jesteśmy tam jako Kościół od pierwszego wieku i mamy nadzieję, że tam pozostaniemy, dzięki łasce Bożej.
I myślę, że jeśli rząd będzie mądry, to będzie chciał, żeby chrześcijanie tam pozostali, aby przedstawili tę niezbędną różnorodność wspólnoty, bo zapewniam, że nawet gdyby nie było chrześcijan, inni ludzie zostaliby zaatakowani, a jeśli pomyślicie wstecz, do początku powstania pierwsze ataki salafickie nie dotyczyły chrześcijan; byli na muzułmanach sufickich. Zatem nawet jeśli chrześcijanie odejdą, nikomu to nie pomoże. Ale nie mamy zamiaru nigdzie jechać.
Jak według ciebie mianowanie Mohammeda Morsiego na prezydenta wpłynie na społeczność chrześcijańską w Egipcie?
Cóż, jako demokratycznie wybrany prezydent, mimo że była to bardzo niewielka większość, jest wyborem ludu i przed ludem będzie odpowiadał. Myślę, że musimy dać mu czas. Myślę, że musimy przyjrzeć się jego polityce i ocenić ją. Myślę, że musi zrozumieć, że oczy Egiptu będą zwrócone na niego. Jak dotąd powiedział wiele wspaniałych rzeczy na temat włączenia społecznego, ale one jeszcze się nie zmaterializowały. Kiedy więc już się zmaterializują, w odpowiednim czasie z radością mu pogratulujemy. Jeśli się nie zmaterializują, zapytamy dlaczego.
Czy mianowanie Shafika na prezydenta miałoby inny wpływ na egipską społeczność chrześcijańską?
Myślę, że to hipotetyczne pytanie. Nie został wybrany, nie został wybrany i nie dowiemy się tego. Politycy są politykami. Składają obietnice i dopiero w ich administracji można dowiedzieć się, czy faktycznie dotrzymają słowa, czy nie. Wydawał się być dobrym człowiekiem. Miał niecałe 50 procent głosów, więc było bardzo blisko. Ale to znowu hipotetyka i historia. Po prostu patrzymy w przyszłość.
Czy uważa Pan, że rezygnacja Morsiego z Bractwa Muzułmańskiego jest znacząca?
Myślę, że ma to znaczenie ze względu na tytuł. Mam jednak nadzieję, że jako człowiek uczciwy jego członkostwo w Bractwie było czymś więcej niż tylko tytułem. Zatem czy rzeczywiście może całkowicie odwrócić się plecami od organu, którego był członkiem przez tyle lat i za co został skazany… Myślę, że to paragraf 22, ponieważ jeśli jest człowiekiem uczciwym, nie może odwrócić z powrotem do swoich korzeni, a jeśli rzeczywiście odwróci się od swoich korzeni, to ile będzie miał w sobie uczciwości?
Mam jednak nadzieję, że nie będzie to miało żadnego nacisku politycznego na jego decyzje jako prezydenta całego Egiptu. I mam nadzieję, że to będzie różnica. Nie sądzę, że sama rezygnacja jest znacząca, ale myślę, że znaczące byłoby nastawienie, które mówi: „Teraz jestem kimś więcej niż tylko członkiem Bractwa Muzułmańskiego; Jestem prezydentem wybranym demokratycznie przez większość Egipcjan, aby służyć wszystkim Egipcjanom i moje decyzje będą podejmowane w tym kontekście”.
Jakie, Twoim zdaniem, powinny być kolejne kroki, aby zapewnić w Egipcie wolność demokratyczną i religijną?
Uważam, że w rządzie i administracji potrzebne są organy, które będą zapewniać wolności obywatelskie, sprawiedliwość społeczną, równość, eliminację ubóstwa i edukację. Myślę, że najcenniejszym darem dla ludzi jest poczucie godności i wykształcenie, a także umożliwienie im samodzielnego zarabiania na życie. Ale jeśli ludzie żyją, są bardzo bezbronni, bezrobotni, zubożeni, niewykształceni, stają się bardziej podatni na molestowanie – ideologiczne, finansowe – a to nikomu nie pomoże, więc uważam, że aby zapewnić to wszystko, należy wzmocnić pozycję ludzi Pierwszy.
A następnie, jak mówiłem kilka razy, należy uczynić rząd, decydentów i decydentów odpowiedzialnymi za swoje decyzje i przyjrzeć się ich planowi długoterminowemu. Czy istnieje długoterminowy plan zjednoczenia Egiptu, czy też będziemy po prostu nadal zarządzać kryzysami i gasić pożary, a nie patrzeć w przyszłość? Jeśli będziemy tylko zarządzać kryzysami i gasić pożary, to nic się nie zmieni, bo będziemy mieć konflikty, będziemy mieli wspaniałe uchwały i spotkania w telewizji, które sprawią, że ludzie będą mieli wrażenie, że wszystko jest w porządku. Ale podstawowe problemy nie zostały rozwiązane.
Syria potrzebuje mądrości i miłosiernego oka, aby znaleźć rozwiązanie
Jaka jest Twoja opinia na temat trwającego kryzysu w Syrii?
Syria jest w bardzo trudnej sytuacji i odczuwam ogromny ból wobec ludzi, którzy tam są. Jednocześnie jestem bardzo wdzięczny, że Egipt nie zamienił się w Syrię, Libię czy Irak i myślę, że jest to świadectwo dla narodu egipskiego, a jako część narodu egipskiego, wojska i wszystkich innych mogło to nastąpić tak źle, ale tak nie było.
Syria potrzebuje ostatecznej odpowiedzi, a odpowiedź ta nigdy nie nadejdzie z zewnątrz. W Syrii musi zostać podjęta decyzja stwierdzająca, że doszło do wystarczającego rozlewu krwi i że strony muszą się zjednoczyć. Nie ulega wątpliwości, że istnieje rząd, prezydent i reżim. Nie ulega również wątpliwości, że istnieje znaczący ruch opozycyjny i uważam, że jeśli nie zostanie zrobione nic, aby ich zjednoczyć lub jeśli obaj nie będą chcieli jakiegoś rozwiązania, to ludzie na ulicy będą nadal zapłacić cenę. Dlatego módlmy się o mądrość. Potrzebuje mądrości i miłosiernego oka. Oko, które patrzy na ludzi i mówi: „Wystarczająco dużo matek płaczących nad swoimi synami, wystarczająco dużo dzieci tracących ojców, wystarczająco dużo rodzin niszczonych, wystarczająco dużo ludzi umierających i po co?”
Dzieje się tak, ponieważ ostatecznie zostanie to w jakiś sposób rozwiązane. Jeśli zajmie to dzień, tydzień, miesiąc, rok, 10 lat, problem zostanie rozwiązany. Jedyną różnicą będzie liczba ciał i dopóki uda nam się rozwiązać ten problem wcześniej, mam nadzieję, że problem ten zostanie utrzymany na niskim poziomie. … No cóż, jest już za wysoka, ale przynajmniej da się ją utrzymać tam, gdzie jest teraz.
(Dzisiejszy Zaman)


