Oficjalne dane pokazują, że poziom skażenia radioaktywnego ryb złowionych u wschodniego wybrzeża Japonii jest nadal podwyższony.
To znak, że ponad rok po awarii nuklearnej elektrownia Dai-ichi w dalszym ciągu jest źródłem zanieczyszczeń.
Według japońskich przepisów około 40% ryb złowionych w pobliżu samej Fukushimy uważa się za nienadające się do spożycia przez ludzi.
Szanowany amerykański chemik morski Ken Buesseler dokonał przeglądu danych w tym tygodniu w czasopiśmie Science.
Jego zdaniem istnieją prawdopodobnie dwa źródła utrzymującego się skażenia.
„Mamy do czynienia z ciągłym wyciekiem zanieczyszczonych wód gruntowych spod Fukushimy do oceanu, a skażenie znajduje się już w osadach tuż przy brzegu” – powiedział BBC News.
„Rozpocznij cytat
Na podstawie tych wyników trudno przewidzieć, na jak długo niektóre łowiska będą musiały zostać zamknięte”
Profesor Ken BuesselerWHOI
„Wszystko wskazuje na to, że problem ten ma charakter długoterminowy i będzie wymagał monitorowania przez dziesięciolecia w przyszłości”.
Profesor Buesseler jest członkiem amerykańskiego Instytutu Oceanograficznego Woods Hole (WHOI).
Jego ocena obejmuje dane zebrane przez japońskie Ministerstwo Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa (MAFF) za cały rok.
Jej miesięczne zapisy szczegółowo opisują poziom radioaktywnego cezu w rybach i innych produktach z owoców morza wkrótce po trzęsieniu ziemi i tsunami w Tohoku w marcu 2011 r. – podwójnej katastrofie, która wywołała kryzys w Fukushimie.
Izotopy cezu-134 i 137 można powiązać bezpośrednio z uwolnieniami z uszkodzonej elektrowni.
MAFF wykorzystuje te informacje do podjęcia decyzji, czy niektóre łowiska wzdłuż pięciu prefektur wschodniego wybrzeża, w tym w Fukushimie, powinny zostać otwarte, czy zamknięte (nie jest to miara skażenia ryb znajdujących się na rynku).

Cez zwykle nie pozostaje długo w tkankach ryb morskich; średnio kilka procent dziennie powinno płynąć z powrotem do wody oceanicznej. Zatem fakt, że zwierzęta te w dalszym ciągu wykazują podwyższone skażenie, zdecydowanie sugeruje, że źródło zanieczyszczenia nie zostało jeszcze całkowicie odcięte.
Zauważa, że chociaż poziom cezu w każdym gatunku ryb i w dowolnym dniu może być bardzo zmienny, to gatunki żyjące na dnie w pobliżu Fukushimy stale wykazują najwyższą zawartość cezu.
Zdaniem badacza WHOI oznacza to, że dno morskie jest głównym zbiornikiem zanieczyszczeń cezem.
„Wygląda mi to na ryby denne, ryby, które jedzą, wiesz, kraby i skorupiaki, tego rodzaju rzeczy, które są żywicielami cząstek – wydaje się, że zwiększają akumulację izotopów cezu ze względu na ich siedlisko na dnie morskim ," wyjaśnił.
Prof. Buesseler podkreśla jednak, że zdecydowana większość ryb złowionych u północno-wschodniego wybrzeża Japonii nadaje się do spożycia przez ludzi.
I chociaż liczba 40% niebezpiecznych połowów w prefekturze Fukushima może wydawać się niepokojąca, podana liczba jest nieco myląca.
W kwietniu ubiegłego roku władze japońskie próbowały wzbudzić większe zaufanie rynku, obniżając maksymalne dozwolone stężenie radioaktywności w rybach i produktach rybnych z 500 bekereli na kilogram mokrej masy do 100 Bq/kg mokrej masy.
To zaostrzenie progu natychmiast przeklasyfikowało ryby wcześniej uznane za nadające się do spożycia jako nienadające się do spożycia, mimo że ich faktyczny poziom zanieczyszczeń nie uległ zmianie.
Warto także porównać japoński limit ze standardami międzynarodowymi. Na przykład w USA próg ustalono na 1,200 Bq/kg substancji mokrej, czyli znacznie mniej niż nawet japońskie wymagania sprzed kwietnia.
Profesor Buesseler zwraca uwagę, że niektóre naturalnie występujące radionuklidy, takie jak potas-40, występują w rybach na poziomie podobnym lub nawet wyższym niż radioaktywny cez.
Niemniej jednak kwestia skażenia jest istotna w przypadku narodu azjatyckiego po prostu dlatego, że jego mieszkańcy spożywają znacznie więcej ryb na głowę niż w większości innych krajów.
„Z jednej strony nie powinno być tu żadnych niespodzianek, ale z drugiej ludzie muszą pogodzić się z faktem, że w przypadku niektórych gatunków i niektórych obszarów będzie to problem długoterminowy; a biorąc pod uwagę te wyniki, trudno przewidzieć, na jak długo niektóre łowiska będą musiały zostać zamknięte” – powiedział naukowiec WHOI.
Profesor Buesseler wraz z japońskimi kolegami organizuje sympozjum naukowe w Tokio w dniach 12–13 listopada, aby przedstawić najnowsze poglądy na temat Fukushimy i jej wpływu na ocean. Informacje zostaną następnie podane do wiadomości publicznej podczas bezpłatnego kolokwium, które odbędzie się 14 listopada.
(Wiadomości BBC)



