W niecały miesiąc w największym obozie dla uchodźców palestyńskich w Jordanii, Baqaa, odbyły się dwa pogrzeby dżihadystów zabitych w Syrii.
Należeli do kilkudziesięciu osób, które przybyły do Syrii, aby walczyć z reżimem Bashara al-Assada.
Odkąd rozpoczęło się zbrojne powstanie w Syrii – po miesiącach pokojowych protestów – dżihadyści chcący ustanowić państwo islamskie przy użyciu brutalnych środków zaczęli pokazywać swoją obecność w kraju.
Dżihadyści przybywają do Syrii głównie z krajów sąsiadujących, w tym z Jordanii.
W lutym ubiegłego roku przywódca Al-Kaidy Ayman al-Zawahiri wezwał bojowników w Iraku, Jordanii, Libanie i Turcji do powstania i wsparcia, jak to określił, „ich braci w Syrii”.
Abu Muhammad al-Tahawi, wybitny jordański ideolog dżihadu, powiedział BBC, że „dżihad w Syrii jest obowiązkowy dla każdego zdolnego muzułmanina, aby pomóc tamtejszym braciom”.
Wydaje się, że konflikt w Syrii dotyka Jordanię i inne sąsiednie kraje, a dżihadyści mogą być jego głównym składnikiem, podobnie jak Irak po inwazji USA w 2003 roku.
20 października władze Jordanii poinformowały, że aresztowały 11 bojowników, którzy rzekomo planowali ataki na zachodnich dyplomatów i centra handlowe w stolicy Ammanie.
Rzecznik rządu Samih Maayta powiedział, że podejrzani przywieźli broń z Syrii, a agenci Al-Kaidy w Iraku pomogli im w produkcji materiałów wybuchowych.
„Ślub męczennika”
Dżihadyści nazywają pogrzeby osób, które zginęły na polach bitew dżihadystów, „ślubem męczennika”, podczas którego nie składają kondolencji, lecz gratulują osobie, która stała się męczennikiem.
Pierwszy pogrzeb, czyli „ślub” w Baqaa odbył się z udziałem Montasera Bayroutiego, którego na wielkim sztandarze opisano jako „Miłośnika dziewic” – co było aluzją do nagrody, która według niektórych muzułmanów czeka męczenników w niebie.

Mówi się, że Bayrouti został zabity w Aleppo w połowie września. Do Jordanii przybył z Zachodniego Brzegu, aby studiować szariat na Uniwersytecie Yarmouk w Irbid, trzecim co do wielkości mieście kraju.
Drugi pogrzeb odbył się dla dwóch przyjaciół – Nassera Dalqamoni i Mahmuda Abdela Aala. Ogłoszono, że obaj zginęli w Daraa w dniu 12 października.
Po raz kolejny w profilach dżihadystów pojawia się wzmianka o mieście Irbid – Abdel Aal był zięciem mieszkającego w tym mieście pana al-Tahawiego.
Irbid położony jest na granicy z Syrią. Jednak al-Tahawi zaprzeczył, aby dżihadyści napływający do Syrii w celu prowadzenia dżihadu mieli wymiar geograficzny.
Powiedział: „Cała Jordania jest blisko Syrii. Odległość między Ammanem a Syrią wynosi zaledwie 80 km (50 mil).”
Jednakże rola dżihadystów w Jordanii znacząco wzrosła po inwazji na Irak w 2003 roku. Można to zaobserwować po rosnącej od tego czasu liczbie udaremnionych ataków w tym kraju.
Na przykład w latach 1991–2003 jordańskie sądy orzekły w 10 dużych sprawach związanych z salafickimi dżihadystami, jednak w latach 2003–2008 liczba ta wzrosła ponad dwukrotnie do 22.
W tym okresie w Irbid podjęto kilka nieudanych ataków, a co ważniejsze, miasto stało się punktem tranzytowym dla salafickich dżihadystów udających się do Iraku lub Libanu w latach 2004–2007 ze względu na bliskość granicy jordańsko-syryjskiej.
Protesty uliczne
Od początku lat 1990. stosunki dżihadystów z władzami zawsze były konfrontacyjne, a dżihadyści zawsze byli ruchem tajnym i brutalnym. Jednak po Arabskiej Wiośnie okazało się, że jest inaczej.
Jordańscy dżihadyści wykazali widoczny udział w protestach na ulicach Ammanu i innych głównych jordańskich miast, takich jak Maan, Salt, Irbid i Zarqa.
Inspirowała ich siła rewolucji Arabskiej Wiosny, która wywołała widoczne zmiany w kilku krajach arabskich.
Demonstracje dżihadystów w Jordanii zakończyły się nagle w kwietniu, kiedy po demonstracji po piątkowych modlitwach w Zarqa – rodzinnym mieście zmarłego przywódcy Al-Kaidy w Iraku Abu Musaba al-Zarkawiego – doszło do starć.
Między dżihadystami a prorządowymi Jordańczykami a siłami bezpieczeństwa wybuchła przemoc, w wyniku której około 80 policjantów zostało rannych.
W kwietniu 146 roku Jordanski Trybunał Bezpieczeństwa Państwowego oskarżył 2011 islamistów o planowanie ataków terrorystycznych.
Al-Tahawi powiedział BBC, że „nawet przed incydentem w Zarqa dżihadyści wyjeżdżali, aby prowadzić dżihad w Afganistanie, Iraku, Somalii, a także w Palestynie”.
Inni, głównie analitycy, argumentują, że niepowodzenie dżihadystów w zwróceniu się w stronę aktywizmu politycznego zamiast przemocy, odegrało znaczącą rolę w popchnięciu ich do znalezienia nowego pola bitwy dla dżihadu.
Wydaje się jasne, że konflikt w Syrii będzie miał skutki regionalne, takie same jak Irak kilka lat temu.
(Wiadomości BBC)



