21. GEORGE SOROS
Za powiedzenie Europie brzydkiej prawdy.
Filantrop, inwestor | Nowy Jork
W miarę narastania kryzysu w Europie nie należy oczekiwać zapewnień co do przyszłości globalnego kapitalizmu od tego urodzonego na Węgrzech miliardera funduszy hedgingowych i guru rynku. W czerwcowym przemówieniu we Włoszech George Soros argumentował, że kryzys finansowy stanowi porażkę teorii ekonomii „głębszą, niż się powszechnie uważa”, i potępił politykę rządów europejskich promującą oszczędności, argumentując, że „nie mogą one zmniejszyć ciężaru zadłużenia poprzez zmniejszenie gospodarka."
Soros szczególnie miażdżyco ocenia reakcję niemieckiej kanclerz Angeli Merkel (nr 12) na kryzys. W szeroko dyskutowanym New York Review of Books we wrześniu w swoim eseju argumentował, że to Niemcy, a nie Grecja, są krajem najbardziej winnym kryzysu. Niemcy muszą albo wyprowadzić Europę z kryzysu, albo opuścić strefę euro – argumentował, co ograniczy skutki kryzysu i umożliwi mniejszym krajom powrót na ścieżkę wzrostu przy zdewaluowanej walucie. Wkrótce potem Merkel zmieniła kurs i poparła plan Europejskiego Banku Centralnego dotyczący zakupu obligacji Hiszpanii i Włoch – więc być może Berlin słuchał.
Soros, często będący obiektem teorii spiskowych w związku ze swoim poparciem dla grup liberalnych w Stanach Zjednoczonych, w tym roku wyborczym nieco przesunął tę decyzję – posunął się nawet do stwierdzenia, że „nie ma aż tak dużej różnicy” między prezydentem Barackiem Obamą i pretendent Mitt Romney. Inwestor tak bystry jak Soros wie, że zawsze mądrze jest się zabezpieczać.
22. BANDA JOYCE
Za wkroczenie – i awans – aby naprawić zepsuty kraj.
Prezydent | Malawi
Kiedy w kwietniu prezydent Malawi Bingu wa Mutharika zmarł na atak serca, nie było od razu jasne, co stanie się z jego wiceprezydentem Joyce’em Bandą. W ostatnich latach pokłócili się, a coraz bardziej autokratyczny prezydent wyrzucił Bandę ze swojej partii politycznej w 2010 roku. Nawet żona Muthariki publicznie wyśmiewała małomiasteczkowego veepa – wieloletniego oddolnego obrońcę kobiet, dzieci i biednych – szydząc: „Ona to zrobi”. nigdy nie zostań prezydentem. Jak można mandazi [sprzedawca placków] zostanie prezydentem?” Jednak po pełnych napięcia dniach po śmierci Muthariki Banda udowodniła pierwszej damie, że się myliła, stając się drugą w historii kobietą-prezydentem Afryki.
Zarządzanie Malawi – gdzie według szacunków 75 procent z ponad 15 milionów mieszkańców żyje za 1 dolara dziennie lub mniej – wiąże się z pewnością z ogromnymi wyzwaniami. Jednak w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy Banda w dużej mierze odrzuciła podręcznik swojej poprzedniczki, pokazując światu, jak przejąć kontrolę i pracować, aby uzdrowić niespokojny kraj. W ciągu kilku dni od objęcia urzędu zwolniła kluczowych członków administracji Muthariki, w tym sprawującego władzę szefa policji, gdy w 19 r. na wiecu opozycji zginęło 2011 malawijskich demonstrantów, a w maju, w obliczu nasilających się prześladowań gejów w Afryce, obiecała uchylenie malawijskich ustaw przeciwko homoseksualizmowi. Dewaluując malawijską walutę o ponad jedną trzecią, czego Mutharika od dawna odmawiał pomimo nalegań MFW, Banda zabezpieczył także w czerwcu bardzo potrzebną pożyczkę MFW w wysokości 157 mln dolarów, co stanowiło pierwszy krok w kierunku odbudowy osłabionej gospodarki Malawi.
Jej praca jest stworzona dla niej. Jak dotąd jednak wszystko wskazuje na to, że Banda może stać się nowym modelem afrykańskiego przywództwa – porzucić syndrom siłacza i zająć się pomaganiem biednym. Aby to udowodnić, obniżyła swoją pensję o 30 procent i wystawiła na sprzedaż prezydencki odrzutowiec swojego poprzednika za 12 milionów dolarów oraz większość jego floty składającej się z 60 luksusowych samochodów. „Równie dobrze mogę korzystać z prywatnych linii lotniczych” – powiedziała. „Przyzwyczaiłem się już do autostopu”. Ale to coś więcej: „Muszę pokazać Malawijczykom, że jesteśmy w tym razem” – wyjaśniła Al Jazeerze. „Muszę być pierwszą osobą, która da przykład”. Dla Malawi i całego świata.
23. ED MORSE
Za udowodnienie, że niezależność energetyczna to nie fantazja.
Ekonomista | Nowy Jork
W marcu Ed Morse i kilku kolegów z Citigroup opublikowali 92-stronicowy raport z prowokacyjną tezą obalającą konwencjonalną wiedzę na temat globalnego niedoboru energii. Twierdzą, że Ameryka Północna zmierza w stronę niezależności energetycznej dzięki złożom łupków, piasków roponośnych i wydobyciu z głębin w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Do 2020 r. rosnąca produkcja energii i spadająca konsumpcja mogą mieć transformacyjny wpływ na powolną gospodarkę USA, powodując spadek PKB o ponad 3 procent, zmniejszenie deficytu obrotów bieżących – salda importu i eksportu – o 60 procent i utworzenie prawie 4 milionów Nowe prace. Krótko mówiąc, kontynent może stać się „nowym Bliskim Wschodem” w niecałą dekadę.
Badanie wywarło już dalekosiężny wpływ, zachęcając obie partie polityczne w USA do zmiany swoich strategii energetycznych i skupienia się nie na niebezpiecznej zależności USA od ropy na Bliskim Wschodzie, ale raczej na potencjale kraju w zakresie zaspokajania własnych potrzeb energetycznych i wielu korzyściach, jakie z tego płyną. razem z tym. Kiedy republikanin Mitt Romney ogłosił plan osiągnięcia niezależności energetycznej do 2020 roku, w białej księdze jego kampanii prezydenckiej osiem razy powołano się na raport Citi. Tymczasem w kampanii Baracka Obamy wychwalano zaangażowanie prezydenta w zmniejszenie „naszej zależności od zagranicznej ropy” poprzez „wszystkie powyższe podejście do rozwoju wszystkich naszych zasobów energetycznych”.
Morse, globalny szef działu badań towarowych Citi, argumentuje, że nowa rola Stanów Zjednoczonych jako eksportera netto produktów naftowych może zmienić krajobraz geopolityczny poprzez osłabienie krajów OPEC i izolację Ameryki Północnej przed skokami cen ropy. „Nie będziemy już kłaniać się despotycznym władcom i monarchom feudalnym, których linie dostaw ropy są kluczowe dla innych aspektów polityki zagranicznej” – przewidział niedawno. Skutki mogą być jeszcze głębsze, jeśli bardziej skierowane do wewnątrz Stany Zjednoczone zdecydują, że nie muszą już odgrywać roli kraju po II wojnie światowej jako gwaranta globalnych szlaków dostaw i obrońcy szejków Zatoki Perskiej. A co z planem Romneya? „Myślę, że przedstawili podstawową historię całkowicie poprawnie” – powiedział Morse Atlantycki. I powinien wiedzieć. Przecież on to napisał.
24. THOMAS PIKETTY, EMMANUEL SAEZ
Za stworzenie wykresu, który okupował Wall Street.
Ekonomiści | Francja; Berkeley, Kalifornia.
Uderzenia w „1 procent” stały się okrzykiem bojowym niezadowolonych protestujących z Occupy Wall Street i podtekstem większości tegorocznej kampanii prezydenckiej w USA, ale nie były one pierwszymi, które zwróciły uwagę na olbrzymie bogactwo najlepiej zarabiających Amerykanów. Duża w tym zasługa Thomasa Piketty’ego i Emmanuela Saeza. Uzbrojeni w twarde dane z stulecia, dwaj francuscy ekonomiści ujawnili, jak dotkliwa stała się nierówność dochodów w Stanach Zjednoczonych. Badania wykazały, że rozbieżności te osiągnęły ostatnio poziom niespotykany od przedednia Wielkiego Kryzysu.
Piketty z Paryskiej Szkoły Ekonomicznej i Saez z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley rozpoczęli swój projekt śledzenia dochodów dwie dekady temu. Dokładne zapoznanie się z zeznaniami podatkowymi Urzędu Skarbowego Stanów Zjednoczonych za rok 1913 zaowocowało opracowaniem dokumentu podpisu, opublikowanego po raz pierwszy w 2003 r. i niedawno zaktualizowanego. Najważniejszym elementem badania jest surowy wykres w kształcie litery U, przedstawiający najwyższy 1-procentowy udział w całkowitych dochodach Stanów Zjednoczonych, który osiągnął najniższy poziom po II wojnie światowej, a następnie wzrósł po latach 1970. XX wieku i do połowy 2000 r. niemal osiągnął rekord ustanowiony w 1928 r. (Zgadnij, która grupa odrodziła się najszybciej i najsilniej po kryzysie finansowym?) Dziś ten zakręt stał się ulubioną bronią lewicowych intelektualistów, którzy twierdzą, że bogaci powinni ponosić znacznie większe obciążenia podatkowe USA. Według Petera Orszaga, pierwszego dyrektora budżetowego prezydenta Baracka Obamy, prace Piketty’ego i Saeza są cytowane w dokumentach budżetowych Białego Domu i „pomogły wskazać drogę administracji w jej zobowiązaniu do przywrócenia równowagi w kodeksie podatkowym”.
Rozwiązaniem zaproponowanym przez francuski duet jest coś, co ich zdaniem jest równie amerykańskie jak szarlotka: wyższe podatki dochodowe dla najbogatszych. Zalecają stawkę sięgającą 83 procent dla najwyżej zarabiających – znacznie wyższą niż 30 procent proponowanej „Reguły Buffetta” i nawet wyższą niż proponowana przez prezydenta Francji François Hollande’a najwyższa stawka podatkowa wynosząca 75 procent. Piketty, który dzisiejszy poziom nierówności dochodów w USA nazywa „całkowicie szalonym”, przekonywał w tym roku, że Stany Zjednoczone zamieniają się miejscami ze Starą Europą. „Nierówności w bogactwie i dochodach były we Francji znacznie większe” – powiedział New York Times. „I bardzo wysokie podatki dla bardzo bogatych – to wymyślono w Stanach Zjednoczonych”.
25. NADIM MATTA
Za pokazanie, że plan na 100 dni potrzebny jest każdemu, nie tylko prezydentom.
Prezes Instytutu Rapid Results | Stamford, Connecticut
Wszyscy znamy skutki terminu, jeśli chodzi o projekt w pracy lub płacenie rachunku. Nadim Matta postrzega tę moc jako coś o wiele bardziej znaczącego. Matta jest szefem Rapid Results Institute, organizacji non-profit, która pomaga biednym społecznościom na całym świecie wyznaczać ambitne cele w terminach tak krótkich, że wydają się nieracjonalne – zaledwie 100 dni. Następnie Rapid Results zajmuje się szkoleniem lokalnych mieszkańców, którzy szkolą swoich rówieśników, aby osiągnęli cele: zbudować szkołę w sudańskiej wiosce, poddać 700 osobom test na obecność wirusa HIV w Addis Abebie, co podwoi liczbę urodzeń w rwandyjskim mieście. Matta uważa, że ideą przewodnią tej metody jest to, że często pomijaną barierą w rozwoju jest motywacja — ten ostatni impuls pozwalający przekroczyć linię mety. Mówi, że praca Rapid Results polega na wkroczeniu i „uwolnieniu lokalnych możliwości”.
To podejście oparte na terminach, opracowane czterdzieści lat temu w firmie konsultingowej w zakresie zarządzania, w której pracuje również Matta, było pierwotnie stosowane w firmach z listy Fortune 500. To Matta zaadaptował tę metodę do potrzeb rozwoju — i to z imponującymi wynikami. Od założenia w 2007 r. firma Rapid Results zapuściła korzenie w ponad pół tuzinie krajów Afryki Subsaharyjskiej. Prawie wszystkie ministerstwa Kenii, a także Bank Światowy przyjęły tę metodę i w tym roku w Stanach Zjednoczonych pomaga ona zapewnić mieszkania dziesiątkom tysięcy bezdomnych. „Największym problemem jest to, że ludzie tak naprawdę nie mobilizują się.… Ostatnia mila to moment, w którym rozwiązania muszą zostać połączone w określony sposób” – wyjaśnił Matta. „Uważamy, że mamy część rozwiązania problemu ostatniej mili”.
26.AI WEIWEI
Za przekształcenie więzienia w sztukę – i protest.
Artysta | Chiny
To był rok kurczenia się horyzontów dla najbardziej znanego chińskiego artysty, który stał się dysydentem, ale tak jak przez całą swoją karierę, Ai Weiwei zamienił swoje trudne okoliczności w żywą sztukę performance, ujawniając, jak małostkowy i paranoiczny jest nawet najbardziej pozornie nie do pokonania system autorytarny może być. Ai został zwolniony z więzienia w lipcu 2011 r. po trzech miesiącach przetrzymywania w związku z sfabrykowanymi zarzutami uchylania się od płacenia podatków. Niegdyś powód do dumy Partii Komunistycznej jako projektant stadionu Ptasie Gniazdo w Pekinie, wdał się w złą stronę rządu po tym, jak wtrącił się w jego reakcję na trzęsienie ziemi w Syczuanie w 2008 roku. We wrześniu przegrał ostatnią apelację i nakazano mu zapłacić 2.4 miliona dolarów zaległych podatków; nadal nie może opuścić kraju. (Wielu zwolenników Aia złożyło pieniądze w papierowe samoloty i przeleciało nimi nad ścianami jego domu, aby pomóc mu pokryć rachunek).
Ale Ai znalazł sposób na zajęcie swojego czasu. Kiedy w maju jeden z jego obserwujących na Twitterze zapytał, czy pracuje nad jakąś nową grafiką, Ai odpowiedział na Twitterze: „Jestem dziełem sztuki”. W kwietniu zainstalował w całym domu kamery, które transmitowały na żywo na swojej stronie internetowej i udostępniały je 170,000 55 obserwującym. („Twitter to moje miasto, moje ulubione miasto” – powiedział w tym roku FP). Władze wkrótce wywarły na nim presję, aby usunął kamery, najwyraźniej woląc, aby tylko one mogły oglądać krępą pracę XNUMX-latka na jego komputerze i bawić się z jego kotami.
Ale nie dajcie się zwieść – ta sztuka performance jest głęboko polityczna. Przez całą swoją karierę Ai upierał się, że artyści mają obowiązki wobec ludzkości, które przewyższają obowiązki nacjonalizmu. Nawet deklaracja sprzeciwu wobec „handlu dziećmi, sprzedaży krwi zakażonej wirusem HIV i prowadzenia niewolniczej pracy w kopalniach węgla” wystarczy, aby w dzisiejszym klimacie politycznym zostać napiętnowanym jako „antychiński”, zauważył kiedyś Ai na swoim blogu, pytając: „ Jeśli nie jesteśmy antychińscy, czy nadal jesteśmy ludźmi?”
W październiku Muzeum Hirshhorna w Waszyngtonie zaprezentowało pierwszą dużą retrospektywę twórczości Ai w USA. Artysta nie był obecny.
27. CHRISTINE LAGARDE
Za inwestowanie na Bliskim Wschodzie, gdy inni tego nie zrobili.
Dyrektor zarządzający, Międzynarodowy Fundusz Walutowy | Waszyngton
Podczas gdy członkowie Kongresu USA grozili anulowaniem 450 milionów dolarów pomocy nadzwyczajnej obiecanej Egiptowi, Christine Lagarde z MFW spotykała się z przedstawicielami Rady Współpracy Państw Zatoki Perskiej i przygotowywała podwaliny pod pożyczkę w wysokości 4.8 miliarda dolarów na ratowanie zniszczonej gospodarki Egiptu. W następstwie Arabskiej Wiosny, która obniżyła tempo wzrostu w całym regionie, gdy niestabilność polityczna ogarnęła i tak już niestabilne gospodarki i pozostawiła rodzące się demokracje z trudnościami w zapewnieniu podstawowych usług, takich jak oczyszczanie wody i ścieków, były francuski minister finansów, który zastąpił ogarniętego skandalami Dominique’a Strauss-Kahn w połowie powstań w 2011 roku zaczął wypełniać pustkę.
Los Bliskiego Wschodu „ostatecznie zależy od samego regionu, ale społeczność międzynarodowa ma również obowiązek pomóc” – powiedziała rok po rozpoczęciu protestów. Ani Waszyngton, ani Bruksela tak naprawdę nie odpowiedziały na to wezwanie, więc MFW Lagarde zatwierdził pożyczki w wysokości 2 miliardów dolarów dla Jordanii i linię płynnościową w wysokości 6.2 miliarda dolarów dla Maroka, nie wspominając o pomocy Tunezji w usprawnieniu jej sektora finansowego, Libii w modernizacji rządowego systemu płatności, a Egiptowi w bardziej sprawiedliwy kodeks podatkowy. W sumie MFW przekazał krajom dotkniętym powstaniami 35 miliardów dolarów. Dla porównania, tegoroczna prośba prezydenta USA Baracka Obamy o finansowanie państw Arabskiej Wiosny opiewała na kwotę zaledwie 770 milionów dolarów, ale Kongres ją odrzucił. Jeśli Bliski Wschód kiedykolwiek wyjdzie z gospodarczego bagna, Lagarde i jej dalekowzroczność zasłużą na więcej niż odrobinę uznania.
28. AHMET DAVUTOGLU, RECEP TAYYIP ERDOGAN
Za prowadzenie od przodu.
Minister spraw zagranicznych, premier | Indyk
Nie była to wzmianka, jaką kiedykolwiek usłyszycie na korytarzach władzy Waszyngtonu: „Mówię to bardzo wyraźnie: to, co dzieje się teraz w Syrii, jest dokładnie tym samym, co to, co wydarzyło się w Karbali 1,332 lata temu” – powiedział premier Turcji Recep. Tayyip Erdogan powiedział tej jesieni, odnosząc się do jednej z fundamentalnych bitew islamu, która ugruntowała podział między sunnitami i szyitami. Aluzja do sekciarskiego rozlewu krwi mogła wywołać wzdrygnięcie niektórych zachodnich przywódców, ale pokazała także, dlaczego Turcja pod przywództwem Erdogana wyłoniła się jako niezastąpiona potęga Bliskiego Wschodu, zmagająca się z walkami regionu o tożsamość i religię w sposób, w jaki żaden amerykański polityk nie byłby w stanie tego zrobić. W obliczu chaosu w świecie arabskim i krytyki Stanów Zjednoczonych za „przywództwo od tyłu” Turcja odgrywa coraz bardziej znaczącą rolę międzynarodową, napędzana przekonaniem, że jej wyjątkowa kultura i historia czynią ją idealnym pomostem między Wschodem a Zachodem.
Ale jak Erdogan i jego mózgowy naukowiec, który został ministrem spraw zagranicznych, Ahmet Davutoglu, odkrywają, że nowe przywództwo ma swoją cenę. Ich sprzeciw wobec prezydenta Syrii Bashara al-Assada – Erdogan ostro skrytykował swojego starego przyjaciela jako przewodniczącego „państwa terrorystycznego” – stworzył nowe zagrożenia dla bezpieczeństwa na południowym wschodzie Turcji, podczas gdy napływ ponad 100,000 XNUMX syryjskich uchodźców na jej terytorium nadwyrężył zasoby Ankary, aby punkt krytyczny. Teraz Erdogan i Davutoglu stoją przed dylematem w sprawie Syrii, który jest aż nazbyt dobrze znany w Waszyngtonie: pozostać na uboczu lub działać samotnie. Premier ostro skrytykował „próbę ludobójstwa” Assada i nakazał niezmiennie podróżującemu po całym świecie tureckiemu dyplomacie, intelektualnemu architektowi nowo asertywnej polityki zagranicznej kraju, pobudzić świat do działania. Jak Davutoglu ujął to przed Radą Bezpieczeństwa ONZ: „Jak długo będziemy siedzieć i patrzeć, jak całe pokolenie zostaje unicestwione przez przypadkowe bombardowania i celowe masowe ataki?”
29. WILLEM BUITER
Ostrzeżenie przed Grexitem.
Ekonomista | Brytania
Willem Buiter, główny ekonomista Citigroup, lubi dobrą intelektualną konfrontację, zwłaszcza jeśli wiąże się ona z obaleniem jednego lub dwóch konwencjonalnych poglądów ekonomicznych. „Lubię mówić rzeczy, które doprowadzają ludzi do zakrętu” – powiedział niedawno w rozmowie z „The”. Wall Street Journal.
Jeśli chodzi o europejską unię walutową, Buiter robi to samo od dłuższego czasu. W 1999 r. urodzony w Holandii ekonomista opublikował artykuł „Alicja w Eurolandzie”, w którym argumentował, że utworzony rok wcześniej Europejski Bank Centralny (EBC) miał tak wady, że mógł zagrozić nie tylko zalążkowej wspólnej walucie, ale także „ciągłemu sukcesowi procesu integracji europejskiej po drugiej wojnie światowej”. W tamtym czasie wydawało się to mało prawdopodobną krytyką; dzisiaj wydaje się, że to ewangelia. Buiter jest prorokiem zagłady Europy. Odkąd w 2009 r. wybuchł europejski kryzys zadłużeniowy, zastanawiał się, czy spętana długiem i zmuszona do pomocy ratunkowej Grecja opuści strefę euro – perspektywa tak często omawiana, że w lutym Buiter i jego współpracownik ukuli w lutym takie słowo, aby ją opisać: „Grexit. ” Termin ten stał się popularny w maju, gdy niestabilność polityczna wstrząsnęła Atenami, a media przyjęły najbardziej chwytliwy skrót tego roku dotyczący eurokryzysu. We wrześniu korzystał z niego nawet oblężony premier Grecji, mówiąc: „To, co nazywają «Grexitem», nie wchodzi w grę dla nas – to byłaby katastrofa”. Buiter nie skończył prorokować. We wrześniu jego zespół podważył obiegowy pogląd, jakoby program skupu obligacji EBC stanowił punkt zwrotny w kryzysie zadłużeniowym, argumentując, że dzięki planowi wyjście Grecji ze strefy euro stało się „łatwiejsze w zarządzaniu” i szacując prawdopodobieństwo Grexitu w następnym 12 do 18 miesięcy przy 90 procentach. Wiadomości nie są dobre także dla Europy. W tym samym miesiącu poinformował klientów, że w strefie euro może nastąpić „zatrzymanie akcji serca” przez co najmniej dwa do trzech lat. To mnóstwo czasu, aby wyprowadzić z równowagi kolejnych eurooptymistów.
30. ELON MUSK
Za to, że wkłada swoje pieniądze tam, gdzie myśli.
Przedsiębiorca | Los Angeles
Przyjrzyj się uważnie scenom imprezowym w hicie kinowym Iron Man 2, a zobaczysz ekscentrycznego miliardera playboya Tony’ego Starka ściskającego dłoń Elona Muska, prawdziwego modela najnowszej wersji komiksowego superbohatera autorstwa Roberta Downeya Jr.
Być może nie potrafi jeszcze latać, ale w wieku 42 lat nieszablonowe pomysły Muska dotyczące uczynienia świata lepszym miejscem zaowocowały powstaniem nie jednej, ale czterech najbardziej innowacyjnych firm w Ameryce. Krótko po studiach Musk i inny przyszły miliarder Peter Thiel założyli system płatności online, który ostatecznie stał się wszechobecnym obecnie systemem PayPal. Po sprzedaży go za 1.5 miliarda dolarów w 2002 roku Musk założył SpaceX, prywatną firmę zajmującą się lotami kosmicznymi, która w 2008 roku zdobyła kontrakt NASA na przejęcie transportu ładunków na Międzynarodową Stację Kosmiczną z nieistniejącego już promu kosmicznego. W maju tego roku SpaceX wykonał pierwszy w historii komercyjny lot na stację. Musk jest także współzałożycielem Tesla Motors, która ma realną szansę na wyprodukowanie pierwszych opłacalnych ekonomicznie samochodów w pełni elektrycznych. Jego najnowszym projektem pasji jest SolarCity, innowacyjna firma energetyczna, która zapewnia przedsiębiorstwom tanie usługi związane z energią słoneczną i pracuje nad budową stacji ładowania samochodów elektrycznych w Kalifornii — pomysł na biznes przyszedł do Muska podczas podróży do Burning Man, coroczne spotkanie hipisów z Doliną Krzemową.
Jeszcze nie skończył. Inne plany obejmują „Hyperloop”, oparty na metrze „piąty środek transportu”, który jego zdaniem pewnego dnia będzie mógł zabrać pasażerów z San Francisco do Los Angeles w 30 minut, a także pomysł zbudowania lądownika marsjańskiego, który będzie w stanie stworzyć miniszklarnia do uprawy roślin i przygotowania gruntu pod ewentualne zamieszkanie ludzi na czerwonej planecie. „Chciałbym umrzeć na Marsie” – powiedział Musk. W takim tempie głupio byłoby stawiać przeciwko niemu.
31. MARISSA MAYER, SHERYL SANDBERG
Za to, że mam to wszystko.
Prezes i dyrektor generalny Yahoo!, COO, Facebook | Dolina Krzemowa, Kalifornia.
W 2012 roku rekordowa liczba kobiet znalazła się na szczycie amerykańskich firm z listy Fortune 500. Liczba, która pobiła rekord? Dwadzieścia – zaledwie 4 proc. W miarę jak coraz więcej kobiet wchodzi do pracy, ale uparcie pozostaje nieobecnych w narożnych biurach, rozmowa o tytanach branży stała się pilniejsza, a byłe dyrektorki Google, Marissa Mayer i Sheryl Sandberg, znajdują się w centrum burzy.
Sandberg, obecnie dyrektor operacyjny Facebooka, miał za sobą trudny rok, kiedy szeroko reklamowana oferta akcji firmy okazała się klapą. Ale to jej komentarze na temat tego, dlaczego w miejscu pracy jest zbyt mało kobiet, pomogły jej przekształcić się w kontrowersyjną feministyczną ikonę ery technologii. W serii szeroko dyskutowanych przemówień Sandberg namawiała kobiety, aby zlikwidowały „lukę ambicyjną” – tendencję do ustępowania mężczyznom w miejscu pracy, aby nie wyglądać na „apodyktyczne” lub w oczekiwaniu na odejście i założenie rodziny. Nastąpił przewidywalny, szaleńczy spór – który z pewnością wybuchnie ponownie, gdy w 2013 roku opublikuje książkę na ten temat – ale Sandberg przez cały ten czas trzymała się swojego pragmatycznego podejścia do tego, jak kobiety mogą pomóc sobie osiągnąć postęp, jednocześnie wracając do domu na kolację z dzieci (przynajmniej czasami). Sandberg z pewnością daje przykład: matka dwójki dzieci posiada podwójne stopnie naukowe na Uniwersytecie Harvarda, a także pracowała w Departamencie Skarbu USA jako szefowa sztabu Lawrence’a Summersa (zanim jego uwagi sugerowały, że kobiety są z natury mniej zdolne do nauk ścisłych niż mężczyźni). i niestrudzenie zachęca inne kobiety do walki o to wszystko.
Ze swojej strony Mayer ogłosiła tego lata, że jest w ciąży i że przejmuje stery borykającego się z problemami technologicznego giganta Yahoo. Posypała się dezaprobata ze strony elit biznesowych, które oskarżały ją o narażanie zdrowia swojej firmy, a także matek, które oskarżały ją o narażanie zdrowia dziecka. Jednak Mayer, inżynier z wykształceniem na Uniwersytecie Stanforda, który awansował z jednego z pierwszych pracowników Google na wiceprezesa, nie dał się zastraszyć, a Yahoo się zgodziło. Dwa tygodnie po urodzeniu chłopca we wrześniu napisała na Twitterze, że wróciła do pracy na pełen etat i na dodatek ogłosiła nowego dyrektora operacyjnego.
Między obiema dyrektorkami odsłonięto niekończące się kompromisy i sprzeczności współczesnej kobiety pracującej, co wywołało niezwykle szczerą debatę na temat kobiet u władzy w czasach, gdy tylko nieliczne udało się dotrzeć do najbardziej ekskluzywnych korytarzy. Być może świat w końcu zaczyna zdawać sobie sprawę, że pokolenie matek będzie musiało dowiedzieć się, jak dostać się na szczyt i pozostać na nim.
32. Ubój ANNE-MARIE
Za argumentowanie, że kobiety nie mogą mieć wszystkiego – i wyjaśnianie, dlaczego lepiej byłoby się do tego przyznać.
Politolog | Princeton, New Jersey
Anne-Marie Slaughter była dziekanem na Uniwersytecie Princeton i najwyższym urzędnikiem w Departamencie Stanu USA, gdzie nadzorowała pierwszą w historii próbę przeglądu i racjonalizacji zagranicznych priorytetów rozrośniętej biurokracji. Była gorącą zwolenniczką interwencji w Syrii. Jest innowacyjną i płodną badaczką, która w licznych książkach i artykułach argumentuje, że stara, nudna polityka zagraniczna ulega przemianie pod wpływem nowych realiów świata połączonego siecią. Ale w tym roku w oczach opinii publicznej pojawiła się jednak w innej roli – jako mama i zniesmaczona globalna decydentka.
Artykuł z letniej okładki Slaughter w „ Atlantycki„Dlaczego kobiety wciąż nie mogą mieć tego wszystkiego” to kronika jej dwóch lat godzenia pracy na wysokim szczeblu w Waszyngtonie z potrzebami dwóch nastoletnich chłopców w New Jersey. Według niej znalezienie równowagi „nie było możliwe”. Liczący ponad 12,500 20 słów jej esej na temat nieelastycznego środowiska pracy nawet dla kobiet odnoszących największe sukcesy na świecie wywołał wirusową debatę na temat trudnej rzeczywistości szklanego sufitu w miejscu pracy w USA i na całym świecie. Jej krytycy skupili się na wyrażeniu „mieć wszystko” jako nieprawdopodobnym lub nawet pobłażliwym i nawet sekretarz stanu Hillary Clinton odpowiedziała, że chociaż „niektóre kobiety nie czują się komfortowo, pracując w tempie i intensywności, z jaką trzeba pracować na tym stanowisku.… Inne kobiety się nie pocą”. Slaughter stwierdziła jednak, że ostatecznie ma nadzieję ułatwić ambitnym kobietom godzenie życia rodzinnego i zawodowego, co jest pilną koniecznością, biorąc pod uwagę, że obecnie na świecie mniej niż 80 kobiet kieruje krajami, 17 procent wszystkich mandatów w parlamentach zajmują mężczyźni, a łącznie XNUMX procent ministrów w rządach światowych to kobiety.
„Myślę, że gdybym miała absolutnie trafny tytuł, brzmiałby on: Dlaczego pracujące matki potrzebują lepszych wyborów, aby móc dostać się na szczyt” – powiedziała później Slaughter. Ale z drugiej strony: „Nie jestem pewien, czy milion ludzi by to przeczytało. A ja chciałem rozpocząć rozmowę. I rozpoczęliśmy rozmowę.”
33. SALMAN RUSHDIE
Za obronę wolności słowa, jakby od tego zależało jego i nasze życie.
Pisarz | Nowy Jork
Ponad dwie dekady przed opanowaniem ambasad USA na Bliskim Wschodzie przez uczestników zamieszek wściekłych z powodu prymitywnego antyislamskiego wideo i ponad dziesięć lat przed atakami z 9 września Salman Rushdie odebrał telefon, który na zawsze zmienił jego życie, gdy reporter BBC zapytał go: „Jak się czujesz, wiedząc, że właśnie zostałeś skazany na śmierć przez ajatollaha Chomeiniego?”
W tym roku ukazały się zdumiewająco trafne w czasie wspomnienia Rushdiego pt. Joseph Anton, który opisuje jego życie w ukryciu po wydaniu w 1989 roku fatwy skazującej go na śmierć Szatańskie wersety, książkę, którą fundamentaliści uznali za obraźliwą dla proroka Mahometa. Tytuł pamiętników Rushdiego pochodzi od pseudonimu – złożonego z imion jego ulubionych autorów, Conrada i Czechowa – przyjętego w podziemiu. Wydanie książki nabrało dodatkowego znaczenia politycznego w obliczu antyamerykańskich zamieszek na całym świecie, które jesienią tego roku wywołały internetowe wideo Niewinność muzułmanów. „Zawsze mówiłem, że to, co mi się przydarzyło, było prologiem i będzie jeszcze wiele, wiele podobnych odcinków. To jeden z nich” – powiedział Rushdie. „Właściwą odpowiedzią byłoby stwierdzenie, że to śmieci i nieistotne” – powiedział o filmie. „Reagowanie na to tego rodzaju przemocą jest po prostu absurdalnie niewłaściwe”.
Przez cały ten czas Rushdie w dalszym ciągu przedstawiał niezwykle osobiste argumenty za wolnością słowa, pisząc, że fatwa była „brutalnym atakiem nie na powieść w ogóle czy na wolność słowa samą w sobie, ale na konkretny zbiór słów i na intencjach, rzetelności i umiejętnościach autora, który ułożył te słowa.”
34. PAUL KRUGMAN
Za użycie kwasowego pióra przeciwko polityce oszczędnościowej.
Ekonomista | Princeton, New Jersey
Słysząc, jak Paul Krugman to mówił, kryzys gospodarczy w USA jest cholerną winą Amerykanów. „Depresja, w której się znajdujemy, jest w zasadzie nieuzasadniona: nie musimy cierpieć tak wiele bólu i niszczyć tak wielu istnień ludzkich” – napisał niedawno. Oskarża, że winna jest obsesja Waszyngtonu na punkcie polityki oszczędnościowej; potrzebny jest agresywny pakiet stymulacyjny, który niesie ze sobą ogromne deficyty, aby ożywić gospodarkę i sprawić, że Amerykanie znów będą mogli pracować.
Recepta ekonomisty z Uniwersytetu Princeton, zdobywcy Nagrody Nobla na gospodarkę USA, jest w rzeczywistości dość prosta: wstrzyknąć do niej gotówkę i to szybko. Zasugerował zwiększenie pomocy federalnej dla władz stanowych i lokalnych, zapewnienie pomocy właścicielom domów zmagających się z deflacją bańki na rynku nieruchomości oraz nakłonienie Rezerwy Federalnej do wykupu obligacji rządowych w celu obniżenia długoterminowych stóp procentowych. Chociaż te pomysły czynią Krugmana przekleństwem dla prawicowców, jego New York Times jest lekturą obowiązkową zarówno konserwatystów, jak i liberałów, a jego naleganie na zapewnienie pomocy amerykańskim rodzinom borykającym się z trudnościami jest mile widzianym antidotum na nieustające skupianie się waszyngtońskiego establishmentu na cięciach budżetowych. „Dziesiątki milionów naszych współobywateli doświadcza ogromnych trudności, perspektywy dzisiejszych młodych ludzi na przyszłość z każdym miesiącem ulegają erozji” – napisał – „a wszystko to jest niepotrzebne.
Dzięki swojej akademickiej dobrej wierze i ostremu stylowi Krugman – który w tym roku opublikował także książkę popierającą stymulację, Zakończ tę depresję teraz! — stał się swego rodzaju bohaterem ludowym wśród liberałów i plagą zarówno Republikanów, jak i umiarkowanych Demokratów. Jedna bezpieczna prognoza na 2013 rok: nadal będzie cierniem w boku obecnych sił, niezależnie od tego, w którą stronę zawieją polityczne wiatry.
35. NOURIEL ROUBINI
Za bycie nie tylko ponurym, ale i właściwym.
Ekonomista | Nowy Jork
Już w 2005 roku Nouriel Roubini postrzegał niebezpieczne spekulacje na rynku mieszkaniowym jako zwiastun finansowego Armageddonu. Jak później zauważył Paul Krugman (nr 34) w: Czas magazynu „osoby takie jak Alan Greenspan odrzucały obawy dotyczące wygórowanych cen domów i deklarowały, że banki są silniejsze niż kiedykolwiek”.
Od tego czasu Roubini prawie nie miał czasu się napawać; był zbyt zajęty ostrzeganiem, że najgorsze jeszcze się nie skończyło. W 2006 roku spekulował na temat rozpadu strefy euro w czasie, gdy wydawało się to dziwaczne, a w 2008 roku – kiedy większość ekonomistów przerzucała się liczbami liczonymi w setkach miliardów – Roubini ostrzegł, że straty banków wyniosą ponad 2 biliony dolarów. (Okazuje się, że był blisko, choć zbyt ostrożny: szacunki MFW za 2010 rok wynosiły 2.28 biliona dolarów). Wyprzedził także konkurencję w określaniu globalnego zasięgu kryzysu na rynku kredytów hipotecznych typu subprime i wielokrotnie ostrzegał przed optymistycznymi przewidywaniami ożywienia gospodarczego. W 2010 roku, kiedy wydawało się, że sytuacja na giełdzie się odwróci, Roubini — nazwany przez prasę finansową Doktorem Doomem — stwierdził: „Kryzys się nie skończył; jesteśmy właśnie na kolejnym etapie.”
Ostatnio dr Doom zaczął ostrzegać przed „burzą idealną”, podczas której „wrak pociągu w zwolnionym tempie” w Europie, wraz z ochłodzeniem chińskiej gospodarki i powolnym ożywieniem gospodarczym w USA, zbiega się z wojną między Izraelem a Iranem, która nieuchronnie przeciąga się w Stanach Zjednoczonych. Ale Roubini jest kimś więcej niż tylko zwiastunem złych wieści: stał się ponurym wieszczem epoki finansowych wstrząsów.
36. SHAI RESHEF
Za danie światu szansy na grę w Ivy League.
Założyciel Uniwersytetu Ludowego | Pasadena, Kalifornia.
Co roku w Nigerii około 1.5 miliona studentów chciałoby kontynuować naukę na studiach, ale ze względu na ograniczoną przestrzeń uniwersytecką może to zrobić tylko kilkaset tysięcy. Oznacza to, że około 80 procent Nigeryjczyków chcących zdobyć wyższe wykształcenie po prostu nie ma szczęścia. Wchodzi Shai Reshef, urodzony w Izraelu przedsiębiorca, którego organizacja pozarządowa zajmująca się edukacją online, Uniwersytet Ludowy, obiecuje przyznawać stopnie licencjata biednym na całym świecie – zasadniczo bezpłatnie. Pomysł Reshefa opiera się na rosnącej migracji światowej klasy wykładów uniwersyteckich do Internetu, gdzie studenci z dowolnego kraju mogą teraz uzyskać dostęp do najlepszych międzynarodowych umysłów i przynajmniej wirtualnej części edukacji Ivy League, która przez tak długi czas była domeną mała elita. Ale jego projekt idzie o krok dalej i oferuje pełne, czteroletnie wykształcenie w college'u „każdemu, kto mówi po angielsku i ma połączenie z Internetem”, jak powiedział dziennikarzom New York Times. Jego śmiałym celem jest po prostu zmiana sposobu, w jaki świat się uczy.
Reshef, który dorobił się fortuny na dochodowym kształceniu uzupełniającym, nie pobiera pensji z uniwersytetu, który zatrudnia zaledwie 10 płatnych pracowników; wszyscy profesorowie to wolontariusze, wielu z najlepszych uniwersytetów na całym świecie. Chociaż do założonego przez Reshefa w 1,500 roku Uniwersytetu Ludowego przyjęto 135 studentów ze 2009 krajów, program nadal ubiega się o akredytację od rządu USA. Jednak partnerstwo z takimi autorytetami, jak Yale Law School, New York University, Gates Foundation i Clinton Global Initiative wskazuje na ogromny wpływ, jaki jego pomysł prawdopodobnie będzie miał na świat szkolnictwa wyższego. Reshef twierdzi, że Uniwersytet Ludowy planuje zwiększyć liczbę studentów do 5,000 do 2015 r., a następnie zwiększać tę liczbę w nieskończoność. Ponieważ na rzecz tego celu pracuje obecnie 3,000 wolontariuszy, „nie wiemy, co z nimi zrobić” – powiedział niedawno Reshef Washington Post.
37. DAPHNE KOLLER, ANDREW NG
Za pracę na rzecz uczynienia edukacji prawem człowieka.
Informatycy | Palo Alto, Kalifornia.
Od 1980 r. podwyżki czesnego na amerykańskich uniwersytetach przekroczyły wskaźnik cen towarów i usług konsumenckich, inflację, a nawet bańkę na rynku nieruchomości, która wywołała obecny kryzys finansowy. Jednak wraz z pojawieniem się takich firm jak Coursera, internetowe konsorcjum edukacyjne założone przez informatyków z Uniwersytetu Stanforda, Daphne Koller i Andrew Ng, szkolnictwo wyższe sięga daleko poza nieliczne uprzywilejowane osoby z wieży z kości słoniowej. Za pośrednictwem Coursera każdy, kto ma połączenie z Internetem i pragnie się uczyć, może zalogować się i wziąć udział w kursach prowadzonych na wiodących uniwersytetach badawczych na świecie — i to przynajmniej na razie jest bezpłatne. „Mamy niesamowitą szansę, aby uczynić edukację taką, jaka powinna być” – piszą Koller i Ng – „fundamentalnym prawem człowieka”.
Kilka podobnych programów oferujących „masowe otwarte kursy online”, czyli MOOC – w tym przede wszystkim Udacity (nr 4) Sebastiana Thruna i edX, wspólne przedsięwzięcie Harvardu i MIT – pomogło w rozkwicie edukacji online w ostatnich latach. Sama Coursera współpracuje z ponad 30 stacjonarnymi uniwersytetami, w tym Stanford, University of Michigan i Princeton University, i oferuje szeroką gamę kursów z zakresu inżynierii, informatyki, matematyki i, coraz częściej, nauk humanistycznych. Według stanu na sierpień kształciło się w nim ponad milion studentów ze 1 krajów. Ta nastawiona na zysk firma technologiczna nie ma bezpośrednich planów oferowania stopni naukowych, ale jej program certyfikacji „kurs po kursie” już wspiera kariery studentów. Na przykład w tym roku 196-letni student informatyki z Kazachstanu znalazł pracę w Twitterze po ukończeniu kursu sztucznej inteligencji na Uniwersytecie Stanforda za pośrednictwem Coursera.
38. DICK i LIZ CHENEY
Za podtrzymanie płomienia neokonserwatystów.
Były wiceprezes, dyrektor Keep America Safe | Waszyngton
Gdyby straszenie nas głupio było religią, Dick Cheney byłby jej arcykapłanem. Najpotężniejszy wiceprezydent w historii Stanów Zjednoczonych nadal prowadzi kampanię, nawet po przeszczepie serca w marcu, aby przekonać nas, że ciemna strona terrorystów i państw zbójeckich istnieje i należy się przed nią bronić za wszelką cenę. Cheney, nieubłagany krytyk polityki zagranicznej Baracka Obamy, nazwał wysiłki prezydenta mające na celu ukazanie siebie jako osoby silnej w dziedzinie obrony narodowej „bzdury”. W następstwie zabójstwa ambasadora USA w Libii we wrześniu Cheney określił zdezorientowaną reakcję administracji na atak jako symptom większej porażki przywództwa. „Nie chcą uznać sytuacji, w której się znaleźliśmy, a to pierwszy krok w kierunku ostatecznej porażki, a ostatecznie przyszłych ataków terrorystycznych” – powiedział podczas konferencji prasowej Pokaz Seana Hannity'ego.
Może to jednak być córka Liz, była urzędniczka administracji George'a W. Busha, która w 2009 roku założyła grupę wsparcia Keep America Safe i jest współautorką bestsellerowych wspomnień swojego ojca z 2011 roku, która okazała się najbardziej wpływowym i otwartym członkiem rodziny Cheney , opowiadając się za bardziej imponującą obecnością USA za granicą. „W zbyt wielu częściach świata Ameryka nie jest już postrzegana jako niezawodny sojusznik lub wróg, którego należy się obawiać” – napisała niedawno w „The Times” Wall Street Journal. Młodsza Cheney, analityk polityczny Fox News, zebrała fundusze na kampanię Mitta Romneya w swoim rodzinnym stanie Wyoming i spekuluje się, że może planować własną kandydaturę na urząd.
W następstwie kontrowersji wokół polityki zagranicznej administracji Busha wielu wierzyło, że Partia Republikańska odejdzie od swojej bardziej zadziornej przeszłości. Niektórzy, jak Condoleezza Rice (nr 39), podtrzymują bardziej słoneczny optymizm co do amerykańskiej potęgi. Biorąc jednak pod uwagę jastrzębią retorykę i twardych doradców kampanii Romneya, wydaje się, że czeneyizm jest żywy i ma się dobrze w dzisiejszej Partii Republikańskiej.
39. RYŻ CONDOLEEZZA
Za aktualizację realizmu Rockefellera dla ery Tea Party.
Były sekretarz stanu | Palo Alto, Kalifornia.
Condi Rice od dawna odrzucała terminy „idealista” i „realista” jako pozbawione znaczenia akademickie rozróżnienia. Ekspert ds. Związku Radzieckiego, którego światopogląd zmienił się dramatycznie wraz z upadkiem muru berlińskiego, kobieta, która została doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego i sekretarzem stanu George'a W. Busha, jest jednocześnie jednym i drugim. Przede wszystkim (w przeciwieństwie do swojego ciemnoskórego rywala, Dicka Cheneya nr 38), Rice jest optymistką, której wiarę w postęp historyczny – i rolę Ameryki na jej czele – porównuje się do „teologii”.
Ta niezachwiana wiara w niezbędność Ameryki kierowała jej w tym roku zasadniczą krytyką administracji Baracka Obamy, kiedy ponownie znalazła się w centrum uwagi Republikanów, odgrywając główną rolę na Narodowej Konwencji Republikanów. „Gdzie stoi Ameryka?” – zapytał z naciskiem Rice w przemówieniu, które wzbudziło pochwały po obu stronach sali i wywołało pogłoski o „Condi 2016”. Bez silnego amerykańskiego przywództwa – ostrzegła – nastąpi chaos – „albo próżnię wypełni ktoś, kto nie podziela naszych wartości”. A Rice, rzadko będący partyzantem, ostro dźgnął Obamę, mówiąc: „Nie możemy niechętnie przewodzić, a ty nie możesz przewodzić od tyłu”.
Jednak w przeciwieństwie do większości członków zespołu ds. polityki zagranicznej kandydata Mitta Romneya Rice chciał, aby Ameryka poprowadziła świat w zdecydowanie umiarkowanym kierunku. Istnieje znaczna ciągłość pomiędzy polityką zagraniczną drugiej kadencji Busha – kiedy Rice był sekretarzem stanu – a polityką administracji Obamy. Ale Rice, choć w dużej mierze uniknęła odpowiedzialności publicznej za wojny w Iraku i Afganistanie, nie jest gołębicą. „Pokój naprawdę przychodzi dzięki sile” – przypomniała publiczności w Tampie. Mimo to odbudowa sojuszy Ameryki, aby przyjaciele i partnerzy wiedzieli, że Stany Zjednoczone są „niezawodne, konsekwentne i zdeterminowane”, a także poszerzenie listy priorytetów Rice’a w sprawie wolnego handlu, podobnie jak „wrażliwe” zagospodarowanie amerykańskich rezerw ropy i gazu ziemnego oraz opracowywanie nowych prawa imigracyjnego, które „pokazują, że jesteśmy współczującym narodem imigrantów”. W partii coraz bardziej zdominowanej przez walącą łyżką prawicę Rice stał się ważnym głosem opowiadającym się za twardą, ale mądrą polityką zagraniczną.
40. Eugeniusz KASPERSKY
Za rozszyfrowanie tajemnic cyberwojny.
Ekspert ds. bezpieczeństwa komputerowego | Rosja
Eugene Kaspersky, posiadający setki milionów klientów na oprogramowanie antywirusowe swojej firmy, jest jednym z wiodących światowych autorytetów w dziedzinie cyberbezpieczeństwa. Kiedy więc tej wiosny na konferencji technologicznej ostrzegł kadrę kierowniczą, że „broń cybernetyczna to najniebezpieczniejsza innowacja tego stulecia”, świat technologii zwrócił na to uwagę.
W końcu Kaspersky był jednym z pierwszych, którzy publicznie udokumentowali sponsorowane przez państwo użycie cyberbroni, sygnalizując nadejście nowej ery wojny. Jego firma, Kaspersky Lab, zaalarmowała świat o niebezpieczeństwie, jakie stwarza robak Stuxnet — według doniesień opracowany przez rządy USA i Izraela — który zaatakował irański program nuklearny, zanim przedostał się do szerszej sieci, a także wirus Flame, który zainfekował tysiące osób komputerów, głównie na Bliskim Wschodzie. Prowokacyjnie nawoływał także do wydawania użytkownikom Internetu wirtualnych „paszportów”, które w świecie offline miałyby działać jak prawa jazdy.
Kontrowersje nie są obce firmie Kaspersky. Przed założeniem Kaspersky Lab w 1997 r. kształcił się w szkole technicznej sponsorowanej przez KGB i przez pewien czas pracował dla rosyjskiej armii. Odrzucił zarzuty, że nadal ma powiązania z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa i działa w ich imieniu, aby zdemaskować amerykańską cyberbroń. „Jestem tylko człowiekiem, który «jest tutaj, aby uratować świat»” – napisał w odpowiedzi na negatywny profil w Przewodowa.
Hobbesowskie spojrzenie na cyberprzestrzeń autorstwa Kaspersky'ego może być kłopotliwe dla osób przyzwyczajonych do postrzegania Internetu jako miejsca, w którym można oglądać filmy ze słodkimi kotami i aktualizacje statusów, ale staje się coraz wyraźniejsze, że nie możemy już sobie pozwolić na ignorowanie jego ostrzeżeń.
...
(Polityka zagraniczna)



