„Na świecie istnieją dwie potęgi: jedna to miecz, a druga to pióro. Między nimi panuje wielka rywalizacja i rywalizacja. Istnieje trzecia potęga, silniejsza od obu – potęga kobiet”.
—Muhammad Ali Jinnah
Według sondażu Gallupa z 2014 roku, większość Amerykanów, czyli 59%, nadal pozytywnie ocenia Hillary Clinton, mimo że rok temu zrezygnowała ze stanowiska Sekretarza Stanu USA. W tamtym czasie jej wskaźnik poparcia wynosił 60%. Obecnie sondaże pokazują, że ma ona wyraźną przewagę nad każdym innym potencjalnym kandydatem Demokratów lub Republikanów w wyścigu prezydenckim w 2016 roku.
Brzmi to całkiem prosto i klarownie. Gdyby wybory prezydenckie w USA odbyły się dzisiaj, praktycznie wiedzielibyśmy, kto by wygrał. Co prawda, wybory są za ponad dwa lata i wiele rzeczy może się wydarzyć, by zmienić bieg wydarzeń. Na przykład, w tym samym momencie, przed wyborami w 2008 roku, Barack Obama dopiero zaczynał zyskiwać rozgłos w oczach opinii publicznej.
Mimo to, dość wysoka popularność Clinton i jej notowania nie wywołały niczego poza wzburzeniem (jak można się spodziewać) w obozie opozycji. Republikanie, obawiając się (tak… to najwłaściwsze słowo) miażdżącego zwycięstwa Clinton aż do 2016 roku, wymyślili własne „ciekawe” zabiegi teatralne, aby podważyć jej wiarygodność.
Karl Rove, republikański doradca polityczny, skomentował stan zdrowia psychicznego Clinton. Tani chwyt? Oczywiście, ale Republikanie doskonale wiedzą, jak ważne są tego typu sztuczki, aby utrzymać niskie notowania Clinton i mieć jakiekolwiek szanse na sukces w 2016 roku.
Komentarze Rove'a były zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. W ciągu najbliższych dwóch lat możemy spodziewać się wielu kolejnych tego typu teatralnych działań, które już się rozpoczęły, mających na celu uniemożliwienie Clinton zostania pierwszą kobietą prezydentem Stanów Zjednoczonych i powolne, lecz nieuchronne podważenie jej wiarygodności politycznej.
Jak w przypadku większości kampanii politycznych, nie ma znaczenia, czy dana kwestia jest prawdziwa, czy fałszywa. Dopóki ziarno negatywizmu i wątpliwości zostanie zasiane w świadomości opinii publicznej, można założyć, że zadanie zostało wykonane. Jest to kluczowe dla strategii Republikanów w kontekście Clinton.
Kolejnym wydarzeniem w kampanii „podważającej Hillary” było odkopanie relacji prezydenta Billa Clintona z Monicą Lewinsky. Republikański senator Rand Paul, kandydat na prezydenta w 2016 roku, posunął się tak daleko, że oświadczył, iż prezydent Clinton okazał brak szacunku kobietom (zabawne, biorąc pod uwagę, że jest republikaninem!), „wykorzystując” młodą kobietę ze swojego sztabu. Jednak nawet sama Lewinsky nigdy nie powiedziała, że została do tego zmuszona lub wykorzystana wbrew własnej woli. Nic nie szkodzi. Republikańska strategia zasiewania „ziarna wątpliwości i negatywizmu” musi być kontynuowana!
Wisienką na torcie republikańskiej kampanii anty-Hillary Clinton jest jednak Bengazi. Pierwszym powodem, dla którego jest to kluczowe dla strategii Republikanów, jest próba wymazania wydarzeń z 9 września, które miały miejsce za rządów republikańskiego prezydenta Busha. Zatem krytykowanie Clinton i jej roli sekretarz stanu oraz innych Demokratów za zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa, które doprowadziły do śmierci czterech Amerykanów w Bengazi, jest próbą zatarcia faktu, że za rządów Busha w zamachach z 11 września zginęło 3,000 osób. Tworząc strach (specjalność Republikanów), że administracja Obamy, a zwłaszcza Clinton jako sekretarz stanu, nie zapewniła bezpieczeństwa Amerykanom i naraziła ich życie na niebezpieczeństwo, strategia Republikanów polega na ponownym podważaniu zdolności przywódczych Clinton i podważaniu jej zdolności do ochrony Amerykanów przed terroryzmem. Postępując w ten sposób, mogą jedynie mieć nadzieję, że ich kandydat Partii Republikańskiej, który bez wątpienia zostanie przedstawiony jako „amerykański patriota”, cokolwiek to znaczy, będzie miał większe szanse na wygraną.
Niestety, na tym ekscesy się nie skończą. Jest wysoce wątpliwe, aby w ciągu najbliższych dwóch lat Republikanie nie wciągnęli w to prezydenta Clintona i skandali z jego prezydentury. Można się spodziewać, że kontrowersje związane z Whitewater, afera Lewinsky (która niedawno została już odkryta… możemy spodziewać się kontynuacji!) i liczne pozamałżeńskie romanse prezydenta Clintona będą raz po raz atakowane przez wyborców, by zniweczyć szanse Hillary Clinton na pozostanie faworytką i ostateczne zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Istnieje prawdopodobieństwo, że Republikanie również określą Clinton mianem osoby zimnej i okrutnej, „królowej lodu”… co będzie się wiązało z faktem, że prezydentura kobiety może nie być, a raczej prawdopodobnie nie jest, ich zdaniem, zbyt popularna.
Zdrowie psychiczne, Bengazi, kontrowersje itp. to republikańskie strategie wybielania. Miejmy nadzieję, że ci, którzy wysoko ocenili Clinton, przejrzą to na oczy. Co więcej, sposób, w jaki radzi sobie z kontrowersyjnymi atakami, z pewnością pomoże w określeniu jej szans w wyborach w 2016 roku. Jeśli jej przeszłe mocne strony i odwaga są tego dowodem, poradzi sobie znakomicie.



